Temat tworzenia polskich czempionów pojawia się od ponad dekady. Mamy już firmy, które można uznać za czempionów regionalnych, takie jak PKN Orlen i PGNiG. Teraz jednak kreowanie czempionów nabrało tempa za sprawą działań Orlenu, na pierwszy ogień poszła Energa, realizowane są kolejne etapy przejęcia Lotosu, trwają coraz intensywniejsze prace do integracji z PGNiG. Powstaje multienergetyczny koncern, który będzie liczącym się graczem na kontynencie.

Wyżej na europejskim rynku

– Połączenie Orlenu i Lotosu jest potrzebne, żebyśmy mogli zbudować podmiot gospodarczy, który (…) będzie mógł skutecznie konkurować ze swoimi odpowiednikami europejskimi, działającymi również na polskim rynku. (…) Chcemy, aby w Polsce powstała firma, która będzie mogła konkurować nie tylko w Polsce, ale również na rynkach europejskich – tak minister aktywów państwowych Jacek Sasin uzasadniał w jednym z wywiadów połączenie Orlenu z Lotosem.

Rzeczywiście ta fuzja znacznie wzmocni pozycję polskiej firmy na europejskim rynku, a jeszcze bardziej sytuację zmieniłoby dołączenie do grupy spółki PGNiG. Trzeba jednak pamiętać, że Orlen konkuruje z międzynarodowymi koncernami, które swoją pozycję budowały od wielu dekad, także poprzez wiele fuzji i przejęć.

Polski gigant jeszcze przed fuzją był średnim graczem w skali kontynentu. Trzeba pamiętać, że grupa to oprócz polskich aktywów m.in. rafinerie na Litwie i Czechach, sieci stacji paliw w Niemczech i Czechach, na Litwie i Słowacji, aktywa wydobywcze w Kanadzie. Pod względem liczby stacji paliw PKN Orlen był w europejskiej pierwszej dziesiątce.

Reklama

Przedstawiciele rządu mówili, że w wyniku połączenia powstanie koncern o przychodach ok. 200 mld zł. To – po obecnym, stosunkowo niskim kursie dolara, nieco ponad 50 mld dol. Oznacza to, że pozycja Orlenu skokowo wzrośnie. Nowy koncern multienergetyczny przeskoczy zdecydowanie pod względem przychodów austriacki koncern OMV (dotychczas pod tym względem firmy były porównywalne) i francuskiego Schlumbergera. Zmniejszy także dystans do hiszpańskiego Repsolu.

Pamiętajmy, że łączenie firm zawsze następuje ze względów biznesowych, a nie ambicjonalnych. Kolejne fuzje Orlenu nie są celem, a środkiem do zbudowania silnej pozycji. Większy koncern będzie miał silniejszy fundament finansowy, a poprzez dywersyfikację działalności będzie mniej niż dotychczas narażony na biznesowe ryzyka. Większa kapitalizacja powiększy zdolność kredytową i pozwoli na większe inwestycje.

Nadrabiamy zaległości

Orlen wkracza na ścieżkę, na którą znacznie potężniejsi rywale weszli dekadę lub dwie temu. Większość firm, których pozycja jest dziś usankcjonowana budowała swoją potęgę właśnie poprzez fuzje.

Jedna z największych dziś korporacji – Exxon Mobile (ponad 250 mld dol. przychodów) powstał w wyniku połączenia w 1999 r. Exxonu z Mobilem. Na przełomie wieków na zakupy wybrał się także francuski Total. W 1999 r. przejął belgijską Petrofinę, a rok później francuską Elf Aquitaine.

W 2007 r. doszło do przejęcia przez norweski Statoil (dziś Equinor) Norsk Hydro, który zajmuje się energią odnawialną oraz produkcją aluminium (zresztą jednym z największych na świecie). Obie spółki w momencie akwizycji należały do państwa norweskiego. Zaś w roku 2009 kanadyjska Suncor Energy, która niedawno obchodziła stulecie istnienia, wcieliła Petro-Canada, w wyniku czego powstał prawdziwy globalny gigant.

Dzisiejsze działania Orlenu to nadrabianie zaległości.

Drugim aspektem, jaki należy brać pod uwagę, jest to, że większość światowych rywali Orlenu dysponuje własnymi złożami ropy lub gazu i zarabia na nich od dziesięcioleci. Polska (a więc i Orlen) jest w zasadzie takich bogactw naturalnych pozbawiona, dlatego płocki koncern ma o wiele trudniejszy punkt startu.

Nie znaczy to, że jest w tej grze bez szans. Rosnąca rola gazu (dlatego przymiarki do PGNiG z jego złożami w Polsce i na szelfie Norweskim) i energetyki (Energa) daje szansę na nawiązanie konkurencyjnej walki. Rozwój elektromobilności i zmniejszenie roli ropy w transporcie (bo raczej nie w przemyśle chemicznym – petrochemiczna część koncernu Orlenu też ma przed sobą dobrą przyszłość) stworzyła okazję na wejście do paliwowo-energetycznej czołówki.