Niemcy nie boją się Rosji. Boją się ryzyka płynącego z Ukrainy [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 sierpnia 2021, 08:02
Ruru gaz Nord Stream 2
Shutterstock
W USA zarówno demokraci, jak i republikanie są zgodni przynajmniej od czasów administracji Baracka Obamy, że konieczne jest wstrzymanie głębokiej integracji handlowej i technologicznej z Chinami i Rosją oraz bezkompromisowe egzekwowanie wobec nich globalnych zasad handlu, a także izolowanie i powstrzymywanie w przypadku geopolitycznej agresji.

Niemcy, których 50 proc. PKB pochodzi z handlu zagranicznego, reprezentują całkowicie odmienne stanowisko. Berlin co prawda lubi globalne zasady handlu, ale jego niezrównoważona gospodarka nie pozwala mu na zerwanie z Kremlem i Państwem Środka. Sprzeciwia się więc konfliktom handlowym i militarnemu powstrzymywaniu Chin i Rosji; zamiast tego chce negocjacji i okazjonalnych sankcji.

Przekładając to na sferę energetyki: Berlin chce za wszelką cenę utrzymać współpracę w dziedzinie energetyki z Kremlem, a USA i ich europejscy sojusznicy chcą maksymalnej niezależności energetycznej ze względów bezpieczeństwa. Rosja z kolei chce reintegracji Ukrainy do swojej strefy wpływów i odmawia dalszego przesyłania gazu do Europy przez ten kraj.

W konsekwencji Berlin współpracuje z Rosją i nalega, aby to niemiecka dyplomacja koordynowała europejskie relacje energetyczne z Moskwą, nawet jeśli oznacza to wystawienie Kijowa do wiatru.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj