Pod koniec lutego Czechy wniosły skargę przeciwko Polsce ws. rozbudowy kopalni Turów do TSUE wraz z wnioskiem o zastosowanie środków tymczasowych, czyli o nakaz wstrzymania wydobycia. W maju TSUE nakazał Polsce wstrzymać wydobycie do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy. Gdy Polska nie zastosowała się do decyzji, Czechy wystąpiły o nałożenie na nią kary. Domagały się 5 mln euro kary dziennie. W poniedziałek TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

„Wierzymy i jesteśmy wdzięczni za zapewnienie rządu, że nie zamknie kopalni, bo daje nam to poczucie bezpieczeństwa i względnej stabilności w działaniu. Gdyby doszło do wcielenia w życie decyzji TSUE z maja, byłby to dla naszego regionu ogromy kryzys gospodarczy, ekonomiczny i społeczny” – powiedział w rozmowie z PAP burmistrz Bogatyni Wojciech Dobrołowicz.

Zwrócił uwagę, że kopalnia i elektrownia Turów to dwa nierozerwalnie ze sobą związane ogniwa, a trzecim jest bogatyński samorząd i mieszkańcy regionu. „Gdyby doszło do wstrzymania działalności kopalni, nawet chwilowego, to nie byłoby możliwości potem uruchomienia jej ponownie. To są zbyt skomplikowane procesy. Dla nas byłby to ogromny cios, bowiem tysiące ludzi straciłoby pracę. Te osoby mają na utrzymaniu swoje rodziny, więc kolejne tysiące pozostałyby bez środków do życia” – mówił.

Dobrołowicz przypomniał też, że woda, która jest dostarczana do mieszkańców miasta i gminy Bogatynia w 72 proc. pochodzi z elektrowni, ze zbiornika Witka. Z elektrowni pochodzi też dostarczane do domów ciepło.

Reklama

„Kiedy nie będzie wydobycia węgla, nie będzie też opłat z tego tytułu. Obecnie wpływy do budżetu sięgają 48 mln zł. Staniemy wówczas przed dylematem, które instytucje zamknąć - czy ograniczyć liczbę szkół, czy zlikwidować ośrodek kultury lub sportu, czy zamknąć szpital gminny. To jest niewyobrażalny cios dla tego regionu” – podkreślił, dodając, że region nie zdążył się jeszcze podnieść po powodzi z 2010 roku.

W ocenie burmistrza Bogatyni decyzja TSUE jest niezrozumiała przede wszystkim z uwagi na trwające negocjacje strony polskiej z czeską. „Porozumienie jest przygotowywane, więc zaognianie tego konfliktu nie jest nikomu potrzebne. Tym bardziej, że rozmowy toczą się w naprawdę dobrej atmosferze i zarówno jedna, jak i druga strona chce znaleźć rozwiązanie wyjścia z konfliktu” – mówił.

Jego zdaniem, poniedziałkowa decyzja o nałożeniu kar finansowych na Polskę na pewno nie pomoże w rozwiązaniu sporu. „Wprowadza natomiast nerwową atmosferę, zaniepokojenie wśród pracowników, wśród mieszkańców i niestety zaburzenie dobrych relacji, które mamy z Czechami. Wprawdzie to Czesi zawnioskowali o te kary, natomiast uważamy, że TSUE nie potraktował tej sprawy sprawiedliwie. Mamy poczucie ogromnej krzywdy, że nie zostały wzięte pod uwagę losy tysięcy mieszkańców regionu, którzy są związani z kompleksem Turów od przeszło 75 lat” – powiedział.

„Z jednej strony decyzja Trybunału nakazuje wstrzymanie działalności kopalni, z drugiej strony nasze starania o ujęcie nas w Funduszu Sprawiedliwej Transformacji zostają bez echa” – dodał.

Odnosząc się do podnoszonej przez Czechy kwestii wpływu kopalni na wody gruntowe, Dobrołowicz zwrócił uwagę, że w żadnej decyzji, czy uzasadnieniu TSUE nie ma o tym mowy. Dodał też, że w ostatnich latach PGE przeprowadziło wielomilionowe inwestycje w ochronę środowiska. „Dzisiaj elektrownia ma najnowocześniejszy blok energetyczny, spełniający wszystkie normy europejskie i światowe” – zaznaczył.

Dobrołowicz, który w poniedziałek uczestniczył w spotkaniu z czeskimi samorządowcami podkreślił, że nie są oni antagonistycznie nastawieni do Polski i Turowa. „Jest wola porozumienia. Wspólnie ustaliliśmy, że dla dobra regionu, dla dobra relacji, porozumienie powinno zostać wypracowane jak najszybciej, dlatego we wtorek podpiszemy apel do rządów Polski i Czech o zintensyfikowanie rozmów” – dodał.