Forsal logo

Inflacja zaleje wszystkich. Najbiedniejszych może zatopić

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
15 października 2021, 23:00
Wieża sieć wysokiego napięcia elektryczność druty prąd
<p>Wieża sieci wysokiego napięcia</p>/dziennik.pl
Tanio już było. Ceny w Polsce – zwłaszcza energii – będą rosły, a ich ciężar przygniecie najuboższych

Co mogą wysokie ceny? Mogą np. przegonić Elona Muska z Kalifornii do Teksasu. Miliarder ogłosił na początku października, że przenosi biura Tesli ze względu na rosnące koszty utrzymania. Ale mylne byłoby wrażenie, że inflacja szkodzi wyłącznie najbogatszym – i to tylko w Ameryce. Wzrost cen szkodzi wszystkim, choć nie po równo, a tak się składa, że w Polsce obecnie mamy inflację wyższą niż w USA – 5,5 proc.

A teraz naprawdę zła wiadomość – szykujmy się na dłuższe obcowanie z wysokimi cenami tych towarów, przed konsumpcją których uciec nie można: nośników energii. Za litr benzyny trzeba zapłacić na stacjach niemal 6 zł. Ceny gazu dla gospodarstw domowych od października rosną o 7,4 proc., a to już trzecia podwyżka w tym roku (dwie poprzednie wynosiły 5,6 proc. i 12,4 proc). Ale wszelkie rekordy pobije energia elektryczna. W związku z tym, że hurtowe ceny prądu urosły na giełdach do historycznie bezprecedensowych poziomów (niemal 500 zł/MWh, czyli o 90 proc. więcej niż przed rokiem), dostawcy będą wnioskować do Urzędu Regulacji Energetyki o zatwierdzenie nawet 40-proc. podwyżek.

To właśnie rosnące ceny paliw i energii są jedną z głównych przyczyn wysokiej inflacji – i będą nią jeszcze przez długi czas. Jak wpłynie to na dobrobyt Polaków?

Ile traci Solorz

Wydawać by się mogło, że odpowiedź jest oczywista. Ale o dziwo pojawiają się u nas głosy, że rosnące ceny są w porządku, o ile towarzyszy im wzrost płac, oraz że wcale nie uderzają w najbiedniejszych, a w posiadaczy kapitału. Ci zaś, którzy wierzą w zło inflacji, to osobnicy zaczadzeni neoliberalizmem i bogacze. Licząc na opamiętanie głoszących tę proinflacyjną propagandę, nie wymienię ich z nazwiska. Udowodnię jednak, że się mylą. Na przykład, gdy utożsamiają kapitał z gotówką.

Gdyby bogacze cały kapitał trzymali w gotówce, rzeczywiście odczuwaliby inflację. Taki Zygmunt Solorz, najbogatszy z nas, traciłby właśnie w jej wyniku jakieś 748 mln zł, czyli kwotę, którą ja zarobiłbym, gdyby żył i pracował 3,5 tys. lat. Tyle że osoby naprawdę zamożne tylko część majątku, i to zazwyczaj część relatywnie niewielką (od kilku do kilkunastu procent), przechowują w gotówce. Resztę trzymają w akcjach, obligacjach, kruszcach, nieruchomościach albo kryptowalutach. A te akurat aktywa w okresach inflacji zyskują na (nominalnej) wartości. Dlatego Musk, przenosząc się do Teksasu, ucieka tak naprawdę przed kalifornijskimi wysokimi kosztami pracy i podatkami, a nie przed drożejącym chlebem.

Oprócz superbogaczy mamy jednak w społeczeństwie także osoby po prostu dobrze sytuowane – one też posiadają wrażliwe na inflację oszczędności. Czy powinniśmy się cieszyć, że ich zasoby maleją? Skądże. Wzrost cen skłania je do szybszego wydawania pieniędzy, ale nie na produktywne inwestycje – kupują za nie np. nieruchomości, windując ich ceny. Mieszkania stają się przez to jeszcze bardziej niedostępne dla większości społeczeństwa, składającego się wszak z osób niezamożnych bądź ubogich.

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAtom mógłby zatrzymać zmiany klimatyczne. Dlaczego jest sabotowany od lat 70. XX wieku? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj