Rząd liberalizuje ustawę antywiatrakową

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 lipca 2022, 14:35
Wiatraki
<p>Wiatraki</p>/ShutterStock
Rada Ministrów, po 5 latach przymiarek, przyjęła projekt nowelizacji ustawy antywiatrakowej. Obowiązująca od 2016 roku „zasada 10h” uniemożliwia stawianie najnowocześniejszych turbin i blokuje rozwój nowych farm wiatrowych. Ministerstwo klimatu i państwowe koncerny energetyczne tłumaczyły, że nowe farmy wiatrowe obniżą rachunki za prąd Polaków o ok. 110 zł rocznie. Przeciwko długo była Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry.

We wtorek, 5 lipca, Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw. Prace nad liberalizacją tzw. ustawy antywiatrakowej trwały w resorcie środowiska, następnie rozwoju, a teraz ponownie klimatu i środowiska, niemal tak samo długo, jak obowiązuje sama ustawa, wprowadzona w 2016 roku.

Przepisy, mające teoretycznie wyznaczyć bezpieczną przestrzeń miedzy turbinami a domami mieszalnymi, zostały przyjęte przez rząd Beaty Szydło w taki sposób, że objęły ok. 98% terytorium kraju i praktycznie uniemożliwiły rozwój nowych projektów wiatrowych. Aby całkowicie nie wstrzymywać rozwoju tej branży, wprowadzono i przedłużono możliwość budowania farm, która miały już przygotowaną dokumentację. Przepisy znacznie utrudniały jednak zmiany w projektach, zmuszając inwestorów do budowania w Polsce turbin starego typu, często o mocach rzędu 2-2,5 MW i wykorzystaniu mocy rzędu 25%, podczas gdy dziś poza Polską stawia się już turbiny 3-6 MW o produktywności rzędu 35-40%.

Oszczędności na wiatrakach mają sięgnąć 9 mld zł rocznie

Wczoraj wiceminister klimatu Ireneusz Zyska i przedstawiciele państwowego Taurona tłumaczyli posłom i senatorom z parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki oraz Transformacji Energetycznej o ile rozwój energetyki wiatrowej może obniżyć rachunki za prąd Polaków. Przypomnijmy, że budowane dziś w aukcjach OZE turbiny wiatrowe oferują rządowi ceny na poziomie ok. 250 zł/MWh, a nowoczesne turbiny mogłyby oferować nawet ceny w okolicach 150-200 zł/MWh, podczas gdy rynkowe stawki na giełdzie energii przekraczają już 1000 zł/MWh. Po wygraniu takiej aukcji właściciele turbin dopłacają dziś różnicę państwowemu Zarządcy Rozliczeń. Pieniądze wpływające do tej spółki mogłyby być przeznaczane np. na wypłacanie odbiorcom energii ujemnej opłaty OZE, obniżającej rachunki za prąd.

Tauron przedstawił posłom analizę wpływu farm wiatrowych na ceny energii elektrycznej Instytutu Jagiellońskiego, opartą na korelacji cen hurtowych na giełdzie z ilością produkcji energii z farm wiatrowych w danej godzinie.

Z analizy wynika, że dzięki podwojeniu mocy zainstalowanej lądowych farm wiatrowych z 7 do 14 GW przeciętne gospodarstwo domowe zaoszczędziłoby na rachunkach za prąd 110 zł rocznie, a cała gospodarka, wliczając w to pozostałych odbiorców, łącznie ok. 9 mld zł rocznie.

Co dalej z zasadą 10H, czy nie będzie bezwzględna? Czy mieszkańcy gmin z wiatrakami będą w końcu mogli remontować swoje domy? Kto zyska na zmianie ustawy antywiatrakowej? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj