Na poprzedzającej chorzowskie spotkanie ze związkami konferencji prasowej wiceprzewodniczący Timmermans ocenił, że redukcja zależności energetycznej UE od Rosji może skutkować spalaniem większej ilości węgla, jest to jednak sytuacja chwilowa. Podkreślił przy tym, że konieczne jest przyspieszenie transformacji w kierunku energii odnawialnej.

„Dobrze, że w ogóle do tego spotkania doszło, aczkolwiek wielkim optymistą po nim nie jestem, bo wyraźnie jednak widać, że Unia swoje, a my swoje" - skomentował przebieg spotkania Kolorz. Jedyną ewentualną jaskółką nadziei jest to, że kwestia umowa z notyfikacją umowy społecznej (określającej m.in. harmonogram likwidacji kopalń) w Unii Europejskiej być może z inicjatywy pana przewodniczącego ruszy” – uznał.

Reklama

„Natomiast padały też tu dosyć niebezpieczne sformułowania, dotyczące chociażby czasu określonego w naszej umowie społecznej. Pan Timmermans jest przekonany, że można szybciej odejść od węgla, nawet w takiej trudnej sytuacji związanej z bezpieczeństwem energetycznym. My twierdzimy, że 2049 r. jest święty, a być może nawet w obecnej sytuacji trzeba by trochę pokombinować dalej, nie wiem czy do 2055 r. czy do 2060 r.” – zasygnalizował związkowiec.

Klimat kontra gospodarka

„Nie rozumiemy się też w kontekście takim, że pan komisarz twierdzi, że polityka klimatyczna działa bardzo pozytywnie na przemysł. My twierdzimy, że zupełnie odwrotnie, bo my tutaj tego przemysłu w Europie mamy coraz mniej, a ten który jest, on akurat bazuje nie chociażby na naszych minerałach, nie na naszej energii; przemysł ogólnie się zwija. Tak więc rozmowa twarda, ale optymistycznych elementów dużo z niej nie ma” – zaznaczył Kolorz.

„My panu komisarzowi jednoznacznie powiedzieliśmy, tak samo, jak mówimy przedstawicielom naszego rządu: to, co zostało podpisane (umowa społeczna), musi zostać zrealizowane. Jeżeli w Unii Europejskiej jest taki trend, że bardzo ważne jest zdanie społeczeństwa, organizacji społecznych, to ta umowa społeczna jest wyrazem takiego porozumienia” – podkreślił szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Przyszłość Śląska w czarnych barwach

„Podkreślaliśmy dzisiaj niejednokrotnie, że przecież ten proces transformacyjny na Śląsku trwa już ponad 30 lat, że owszem, mamy takie perełki, jak Katowice, gdzie można powiedzieć, że jest fajnie, ale mamy też takie miejsca, jak Bytom, Siemianowice, Świętochłowice, gdzie po 30 latach to są dalej miasta biedy i bezrobocia. Powiedzieliśmy też, że ze Śląska w przeciągu ostatnich 15 lat wyemigrowało prawie milion ludzi, także to nie jest tak, że młodzi ludzi mają tu świetlaną przyszłość” – zrelacjonował.

„Jedynym elementem, co do którego się nie różnimy, to to, że transformacji trzeba dokonać. Natomiast tempo, zasady i cele – jednak są zdecydowanie różne” – uściślił Dominik Kolorz.

Coś za coś

Timmermans, odpowiadając w poniedziałek na pytanie dziennikarzy o perspektywę zwiększania wydobycia węgla w Polsce w kontekście kryzysu energetycznego wywołanego przez rosyjską agresję na Ukrainę wskazał, że chwilowe zwiększenie wykorzystania węgla w Unii wynika m.in. z redukcji importu gazu z Rosji.

"Jeżeli dalej będziemy redukować zależność energetyczną od Rosji, jak to zrobiliśmy np. redukując import gazu z tego kraju z 40 do 10 proc., to oczywiście oznacza, że Unia Europejska będzie spalać więcej węgla niż wcześniej spalaliśmy" - przyznał podczas konferencji prasowej polityk, odpowiedzialny w Komisji m.in. za wrażanie zasad tzw. Europejskiego Zielonego Ładu.

Ocenił, że ta tendencja jest chwilowa. "Zakładamy, że jest to chwilowa sytuacja, że przyspieszymy transformację w kierunku energii odnawialnej, która jest o wiele tańsza od węgla i oczywiście o wiele czystsza" – wyjaśnił Timmermans przypominając, że unijnym celem jest osiągnięcie do 2030 r. poziomu 45 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych, co oznacza zwiększenie ambicji wobec wcześniejszych założeń.

Energooszczędność na topie

"Zwiększamy także cele jeśli chodzi o oszczędzanie energii. Tym, co robi wrażenie, jest tempo, w jakim polscy obywatele przechodzą na systemy solarne i pompy ciepła. Polska jest tu absolutnie liderem, w żadnym innym kraju tak się nie dzieje” – zaakcentował wiceprzewodniczący wykonawczy Komisji Europejskiej.

Pytanie do Timmermansa o perspektywę zwiększenia wydobycia węgla w polskich kopalniach po rosyjskiej agresji na Ukrainę nawiązywało do toczącej się w ostatnich miesiącach na Śląsku dyskusji dotyczącej horyzontu i dynamiki działania polskiego górnictwa węgla kamiennego, w kontekście obecnego olbrzymiego popytu na węgiel - po wprowadzeniu embarga na surowiec z Rosji.

Elektrownia jądrowa czy elektrownie węglowe

Przyszłość górnictwa węgla energetycznego reguluje podpisana w maju ub. roku między rządem a związkami zawodowymi umowa społeczna, przewidująca stopniowe wygaszanie kopalń węgla energetycznego do 2049 roku, przy czym – zgodnie z towarzyszącym umowie harmonogramem - likwidacja miałaby przyspieszyć od 2034 r. Górnicze związki przekonują, że w obecnej sytuacji harmonogram wygaszania powinien zostać zmieniony, a kopalnie powinny inwestować w nowe złoża, by nie tylko utrzymać, ale i zwiększać poziom wydobycia.

Podobny pogląd prezentowali niektórzy przedstawiciele rządu, m.in. wicepremier Jacek Sasin, który w jednej z wypowiedzi ocenił, że przed uruchomieniem w Polsce energetyki jądrowej żadna kopalnia nie powinna zostać zamknięta. Dotąd nie zapadły jednak decyzje o nowych, rozwojowych inwestycjach w górnictwie.

W swoich wypowiedziach przedstawiciele rządu zaznaczali, że niezmieniona pozostaje data 2049 r. jako moment zakończenia działalności górnictwa węgla energetycznego w Polsce. Program, zakładający wygaszanie kopalń w tym właśnie terminie, został zgłoszony do notyfikacji w Komisji Europejskiej.

autorzy: Mateusz Babak, Marek Błoński