Ceny wzrastają przede wszystkim ze względu na wprowadzenie tzw. ustawy mocowej, ale także ze względu na wzrost taryf sprzedażowych o ok. 3,5 proc. Dojdzie do tego taryfa dystrybucyjna, której prezes URE jeszcze nie zatwierdził.

Ustawa mocowa powstała po to, aby zebrać kwotę pieniędzy na modernizację polskiej energetyki, opóźnionej w procesie europejskiej transformacji, ze względu na polski miks energetyczny, w którym zdecydowanie przeważa węgiel kamienny. Dla gospodarstw domowych rachunki rocznie wzrosną ok. 100 zł.

- Opłata mocowa wspierająca przede wszystkim nowe i istniejące elektrownie konwencjonalne oznacza dla małego biznesu wzrost cen energii o ok. 70 zł za megawatogodzinę, przy obecnych cenach hurtowych na poziomie 250 zł – mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartłomiej Derski, ekspert WysokieNapiecie.pl. – Podwyżka sięgać będzie nawet 30 proc.

Dla dużego biznesu te podwyżki wyniosą 10-20 proc. Energochłonne branże przemysłu, aby zrekompensować sobie skutki podwyżek powinny podnieść ceny swoich wyrobów o kilka procent, to obniży ich konkurencyjność na światowych rynkach.

Reklama

Jednak nie jesteśmy jeszcze na etapie pełnego uwalniania cen energii. Wdrożenie dyrektywy UE dopiero przed nami. Natomiast koszty energii mamy już bardzo wysokie, ze względu na dominację węgla kamiennego w energetyce.

- Wzrost cen energii to jednak także skutek wysokiej dynamiki wynagrodzeń w spółkach Skarbu Państwa. Koszty płac tylko w spółkach dystrybucyjnych w ciągu roku wzrosły o 16 proc., gdy zatrudnienie w nich o 7 proc. – wyjaśnia Derski.