Zwolnienie z należności do ZUS to podstawowy instrument, który miał pomóc przedsiębiorcom w czasie epidemii. Z badania przeprowadzonego przez Instytut Badań Spraw Publicznych na zlecenie Konfederacji Lewiatan na próbie 300 przedsiębiorców wynika, że dla 61 proc. z nich była to najbardziej przydatna forma wsparcia w ramach tarcz antykryzysowych, a dla prawie 20 proc. pomoc ta była niezbędna, aby utrzymać firmę.

Początkowo przepisy dawały prawo do ubiegania się o zwolnienie ze składek za trzy miesiące (od marca do maja 2020 r.) głównie małym przedsiębiorcom. Były to osoby prowadzące pozarolniczą działalność, opłacające składki na własne ubezpieczenie i mieszczące się w limicie przychodów (15 681 zł) oraz płatnicy składek zgłaszających do ubezpieczeń społecznych mniej niż 10 ubezpieczonych. Dopiero w tarczy 2.0 (ustawie o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2; Dz.U. z 2020 r. poz. 695) do kręgu beneficjentów, którym przysługuje trzymiesięczne zwolnienie, dodano płatników, których załoga liczy od 10 do 49 ubezpieczonych. Firmom takim przysługuje 50-proc. zwolnienie.

Zabrane nadpłaty

Tyle teorii. W praktyce nie wszyscy mogli skorzystać z ulgi za pełne trzy miesiące. Chodzi o płatników, którzy z różnych powodów mieli nadpłacone składki. Jedni z obawy, że ich wnioski o pomoc z tarczy nie zostaną pozytywnie rozpatrzone, opłacili składki za miesiące objęte zwolnieniem, inni woleli trzymać nadpłatę na koncie w obawie, by nie popaść w zaległość wobec ZUS.

Reklama

Im organ rentowy zaliczył nadpłaty na poczet składek bieżących, czyli kwietniowych (lub majowych), a zwolnienie zastosował tylko do różnicy (pisaliśmy o tym w DGP nr 124/2020, „Liczyli na zwolnienie z należności do ZUS, zabrano im pieniądze”).

Zakład Ubezpieczeń Społecznych tłumaczył wówczas, że taka praktyka wynika z przepisów , bo zwolnienie ze składek obejmuje tylko należności nieopłacone za dany miesiąc. Dlatego gdy nadpłata rozliczyła część składek za kwiecień, zwolnienie objęło tylko pozostałą kwotę należności, a nie całość.

Zakład wskazywał, że wyjątkiem był tylko marzec, za który (z powodu przepisów zawartych w tarczy 2.0) przysługiwało zwolnienie z obowiązku opłacenia składek w pełnej wysokości, nawet gdy zostały już opłacone.

Szansa na zwrot

Sytuację ma zmienić uchwalona niedawno przez Sejm ustawa o zmianie ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług oraz niektórych innych ustaw.

– Przeprowadziliśmy ewaluację pomocy w ramach tarczy antykryzysowej. W ZUS wyszliśmy z inicjatywą i przygotowaliśmy propozycję zmiany przepisów w kwestii nadpłat. Propozycja uzyskała aprobatę i trafiła do parlamentu. Jeśli przepisy wejdą w życie w kształcie, jaki przygotowaliśmy, to więcej osób będzie mogło skorzystać ze zwolnienia ze składek. Chcemy pomóc przedsiębiorcom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji – tłumaczy DGP prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS.

Jak ustalił nieoficjalnie DGP, w konsekwencji ZUS z urzędu (bez dodatkowego wniosku) ma rozpatrzyć wnioski o zwolnienie z opłacania składek złożone do 30 czerwca przez tych płatników, którzy jednocześnie posiadali nadpłatę lub dokonali płatności składek, które pokryły należności za okresy objęte złożonym wnioskiem. Wnioski te mają zostać również rozpatrzone, nawet gdy wcześniej zakład odmówił zwolnienia z opłacania składek.

Dowiedzieliśmy się też, że jeżeli w związku z umorzeniem składek powstanie nadpłata, ma ona zostać zaliczona na poczet przyszłych składek lub podlegać zwrotowi na wniosek płatnika. W związku z planowaną zmianą przepisów zwrot nadpłaty ma być możliwy po ustaleniu wysokości umorzenia.

O zwolnieniu z opłacania składek lub jego nowej wysokości ZUS ma poinformować na Platformie Usług Elektronicznych (PUE) ZUS lub wysłać pismo w tej sprawie pocztą.

Dobre rozwiązanie

Eksperci pozytywnie oceniają nowe regulacje.

– To rozwiązanie było bardzo potrzebne. Obecnie obowiązujące przepisy były krzywdzące dla osób, które przezornie zapłaciły składki, nie mając pewności, czy otrzymają zwolnienie. Trudno się im zresztą dziwić. Kolejne tarcze wykuwały się w pośpiechu, rozszerzając krąg beneficjentów, w konsekwencji nie każdy był w stanie zorientować się w nowych regulacjach i przezornie wolał zapłacić. Tym bardziej że informacje z ZUS o zwolnieniu przychodziły z dużym opóźnieniem – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Podobnie uważa Arkadiusz Pączka z Pracodawców RP, który podkreśla, że przedsiębiorcy byli zaskoczeni takim obrotem sprawy.

– Liczyli, że w okresie epidemii przygotowywane z myślą o nich przepisy będą interpretowane na ich korzyść. Nowe regulacje to próba wyjścia z tej niekorzystnej sytuacji – zauważa.

Łukasz Kozłowski zwraca uwagę, że obowiązujące przepisy są też sprzeczne z celem zwolnienia, które miało odciążyć firmy od płacenia składek w związku z sytuacją spowodowaną koronawirusem.

– Po wejściu w życie nowych regulacji wszyscy przedsiębiorcy uprawnieni do ulgi będą w końcu traktowani równo – ocenia. ©℗

Źródło nieznane

Ulgi dla przedsiębiorców

Etap legislacyjny

Ustawa skierowana do Senatu