"Ustalenia kontroli są bardzo zbieżne z ustaleniami parlamentarnego zespołu do spraw zbadania afery zbożowo-drobiowej" – powiedział wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski podczas środowego posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa.

W trakcie posiedzenia komisji dyrektor departamentu rolnictwa i rozwoju wsi Najwyższej Izby Kontroli Marek Adamiak zaprezentował wnioski z kontroli NIK dot. działania organów państwa w zakresie importu i obrotu zboża oraz rzepaku z Ukrainy. W ocenie NIK rząd nie opracował systemowych rozwiązań zapewniających stabilność rynku rolnego, a polityka rolna w tym zakresie oparta była na działaniach doraźnych, np. przyznaniu krajowej pomocy finansowej rolnikom i wprowadzeniu embargo na import produktów rolnych z Ukrainy.

"Działania instytucji, służb kontrolnych były niespójne, chaotyczne, bez spojrzenia holistycznego, kompleksowego i długofalowego. Pełnomocnicy, którzy byli powoływani, nie wiedzieli po co byli powołani" – stwierdził wiceminister rolnictwa. Zaznaczył, że "trzeba z tego wszystkiego wyciągnąć wnioski" i zauważył, że wprowadzone embargo na produkty z Ukrainy może doprowadzić do rozpoczęcia procedury naruszeniowej.

"Z jednej strony szukaliśmy pieniędzy, żeby rolnikom dopłacić, żeby wyrównać te straty, a z drugiej strony za chwilę z budżetu krajowego być może trzeba będzie płacić kary" – podkreślił Krajewski. Dodał, że "zrobimy wszystko jako resort, żeby do tego nie dopuścić".

Reklama

Kandydat na wiceministra rolnictwa Michał Kołodziejczak zauważył, że tzw. zboże techniczne z Ukrainy przyjeżdżało do Polski na zerowej stawce VAT. "Zboże techniczne, zerowa stawka VAT-u, czyli to miało być jedzenie dla nas" – powiedział. Jego zdaniem, w raporcie NIK jest zawarte wiele aspektów, które muszą stać się elementem dalszych analiz.

"Mnie to interesuje do dnia dzisiejszego, kiedy Henryk Kowalczyk (były minister rolnictwa - PAP) powiedział, żeby zboża nie sprzedawać, ze cena będzie lepsza – dla kogo on to robił?" – pytał Kołodziejczak. Podkreślił, że "ta sprawa nie może ujść na sucho tym, którzy zamiast polskim rolnikom służyli firmom, korporacjom, agroholdingom – tutaj musi być kara".

Obecny na posiedzeniu zastępca Krajowej Administracji Skarbowej Zbigniew Stawicki stwierdził, że ustalenia NIK są "materiałem dla nowego kierownictwa Krajowej Administracji Skarbowej".

Zapewnił, że staną się one "przedmiotem bardzo szczegółowej analizy nie tylko pod kątem literalnego przestrzegania przepisów przez funkcjonariuszy i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej, ale generalnie braku zadowalającego efektu i działań z punktu widzenia ochrony interesów obywateli". Zapowiedział również, że być może zostaną wyciągnięte konsekwencje "jeżeli stwierdzimy, że można było zrobić więcej". (PAP)