Jak zauważa ekspert HRE Investments, wzmożona inflacja i coraz niższe oprocentowanie lokat powodują, że przeciętny oszczędzający jest skazany na straty. Wskazuje, że obecnie powierzając bankowi 10 tys. zł na lokatę oprocentowaną na poziomie 0,16 proc. w skali roku, po 12 miesiącach można liczyć na mniej niż 13 zł odsetek po opodatkowaniu.

Turek wskazuje też, że rosnąca inflacja powoduje, iż za posiadane pieniądze możemy kupić sobie coraz mniej. Powołując się na prognozy NBP pisze, że inflacja będzie w czwartym kwartale 2021 roku na poziomie 2,6 proc., a rok później już 3,1 proc.

Reklama

"To znaczy, że ceny w sklepach, na stacjach benzynowych czy w punktach usługowych mają rosnąć wielokrotnie szybciej, niż banki będą dopisywać kapitał do oszczędności zdeponowanych w ich +skarbcach+" - podsumowuje. Dodaje, że w ciągu dwóch lat – na które NBP sformułował prognozę - siła nabywcza kapitału ma w najbardziej prawdopodobnym scenariuszu zostać uszczuplona o około 5,5 proc. (w wyniku działania inflacji).

Efekt tego wszystkiego jest taki, że przeciętne roczne lokaty zakładane w latach 2020-21, a więc takie, które kończyć się będą w latach 2021-22, mają wygenerować 2-3 proc. straty po opodatkowaniu i uwzględnieniu spodziewanej inflacji.

"Jeśli bowiem uwzględnić, że we wrześniu roczne depozyty były oprocentowane na średnio tylko 0,16 proc., to po potrąceniu podatku oznacza to około 0,13 proc. odsetek (1,3 zł od każdego zdeponowanego na rok tysiąca). W ciągu tych 12 miesięcy ceny mają jednak wzrosnąć o 2,7 proc. To oznacza, że przeciętna roczna lokata założona we wrześniu powinna przynieść ponad 2,5 proc. realnej straty. Po prostu za pieniądze z niej odebrane we wrześniu 2021 roku będzie można kupić mniej niż można było w roku bieżącym" - wylicza Turek.

Wskazuje, że przyczyną pogorszenia się warunków bankowych depozytów były ostatnie cięcia stóp przez Radę Polityki Pieniężnej.

"Działania te powodują, że jeśli ktoś chce zachować siłę nabywczą kapitału, to musi znaleźć lepsze rozwiązanie na inwestowanie niż przeciętna roczna lokata. Właśnie dlatego miliardy złotych płyną na rynek nieruchomości, obligacji czy do funduszy inwestycyjnych" - pisze ekspert.