Bieżący tydzień przyniósł osłabienie większości walut rynków wschodzących, co odbiło się wyraźnie na notowaniach złotego. Chęć lokowania kapitału w bezpiecznych aktywach i ucieczka od tych uznawanych za ryzykowne dała się odczuć przede wszystkim w cenach szwajcarskiego franka. W poniedziałek para CHF/PLN osiągnęła poziom 3,9760, najwyższy od kwietnia 2017 r., aby w kolejnych dniach ustabilizować się przy poziomach 2 grosze niższych. Kurs USD/PLN, po przetestowaniu poziomu 3,9000, stanowiącego 27-miesięczny szczyt, również skorygował ruch wzrostowy i znajduje się obecnie w okolicach poziomu 3,85. Korzystniej dla złotego przedstawiają się notowania euro i funta, co wynika ze słabości tych dwóch walut, związanej z obawami o spowolnienie gospodarcze w Strefie euro i rosnące prawdopodobieństwo „twardego brexitu". Kurs EUR/PLN w perspektywie bieżącego roku jest wysoki, jednak w porównaniu z wcześniej wspomnianymi walutami, jest to poziom najwyższy od  „zaledwie" pięciu i pół miesiąca. Z kolei GBP/PLN walczy o utrzymanie wsparcia w okolicach 4,68, a obecny poziom jest najniższym od marca 2018 r.

Nastroje na rynku walutowym w ciągu ostatniego tygodnia znacząco się zmieniły, a spekulacje związane z decyzjami Europejskiego Banku Centralnego i amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed) ustąpiły miejsca obawom o stan globalnej gospodarki. Punktem zapalnym była decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wprowadzeniu od września ceł na kolejne chińskie towary, przez co amerykańsko-chińska wojna handlowa wybuchła z jeszcze większą siłą. Relacje handlowe pomiędzy tymi krajami mogą się odbić na gospodarkach większości krajów na świecie, a w połączeniu ze słabszymi publikacjami makroekonomicznymi w Europie, tworzą podstawy do obaw, że efekty tych działań już zaczynają być widoczne. W tym kontekście ważne są wczorajsze decyzje z pozoru mało istotnych dla większości inwestorów w Europie banków centralnych Nowej Zelandii, Indii i Tajlandii. Wszystkie one zdecydowały się na większe od oczekiwań obniżki stóp procentowych, a Bank Rezerw Nowej Zelandii dodatkowo zapowiedział potencjalne, dalsze kroki, nie wykluczając wprowadzenia ujemnych kosztów kredytu. Takie deklaracje są dla inwestorów jednoznacznym sygnałem – spowolnienie gospodarcze staje się faktem i trzeba mu przeciwdziałać. Dodatkowo otoczenie „gołębich" banków centralnych zwiększa presję na najważniejsze z nich: Fed i EBC. 

Pokłosiem tej presji i rynkowych spekulacji jest zmienność na parze EUR/USD, która przekłada się na pozostałe rynki. Dziś kurs EUR/USD kształtuje się w okolicach 1,12, półtora procenta powyżej poniedziałkowego minimum. Widać więc, że wiara w kontynuację obniżek stóp procentowych w USA wzrasta. Scenariusz ten potwierdzają też pozycje inwestorów przeprowadzających transakcje na rynku Forex za pośrednictwem platformy CMC Markets. 57% procent z nich posiada obecnie na parze EUR/USD otwarte pozycje długie, czyli na wzrost euro. Jeżeli taka tendencja się utrzyma, może to w pewnym stopniu wspomóc notowania złotego.

Dzisiejsze kalendarium  makroekonomiczne nie będzie obfitowało w istotne dla rynków publikacje. Warte uwagi są jedynie cotygodniowe dane na temat liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA.

>>> Czytaj też: Co dla frankowiczów oznaczają wyrok TSUE i zmiany w przepisach [WYWIAD]