Brasilia – idealne miasto, w którym nie da się żyć (ZDJĘCIA)
Stolica Brazylii została zaprojektowana od podstaw przez dwóch wizjonerów – słynnego urbanistę Lúcio Costę i jednego z najbardziej zatwardziałych komunistów, którzy dożyli XXI wieku - Oscara Niemeyera. Brasilię zbudowano według przemyślanego, idealnego założenia - na planie kondora z rozpostartymi skrzydłami. Do bólu perfekcyjne miasto, pełne emblematów modernistycznego futuryzmu jak z filmu science-fiction okazało się największą architektoniczną utopią naszych czasów.
.
1 Z założenia miasto miało pełnić jedynie ściśle określoną funkcję i mieścić w swoich granicach głównie budynki użyteczności publicznej. Zaprojektowano je z rozmachem godnym dumnej, niepodległej republiki (Brazylia uzyskała niepodległość w 1822 roku). I godnym swojej epoki - w nowoczesnym, wizjonerskim stylu, który ponad wszystkim stawia postulat funkcjonalności i przejawia się surową, minimalistyczną formą. Na zdjęciu: Supremo Tribunal Federal (tłum. Naczelny Sąd Federalny) projektu Oscara Niemeyera
ShutterStock
2 Projekt nowej stolicy, która miała znajdować się w głębi kraju i w przeciwieństwie do Salvadoru i Rio de Janeiro, być trudniej dostępna dla nieprzyjacielskich wojsk, powierzono młodemu architektowi Oscarowi Niemeyerowi (1907-2012), później jednemu z najbardziej znanych przedstawicieli architektury modernizmu, obok LeCourbusiera czy Franka Lloyda Wrighta. Niemeyer nadał kształt budynkom Brasilii. Za koncepcję urbanistyczną odpowiada Lúcio Costa, który wymyślił tzw. "Plano Piloto", czyli miasto na planie lecącego kondora. Na zdjęciu: Muzeum Narodowe Brazylii
ShutterStock
3 W Brasilii wszytko ma swój porządek. Na osi dłuższej (wzdłuż skrzydeł andyjskiego ptaka) usytuowano dzielnice mieszkaniowe. Wzdłuż osi krótszej (korpus kondora) - budowle użyteczności publicznej (kulturalne, religijne, handlowe, sportowe), a na jej początku (głowa) - budynki rządowe, Pałac Jutrzenki (rezydencja prezydenta), siedzibę parlamentu i sądu, katedrę, ale także ambasady wielu krajów świata, w tym Polski. Na zdjęciu: Biblioteka Narodowa
ShutterStock
4 Miasto od początku istnienia było obsesją i politycznym manifestem. Ówczesny prezydent był tak zdeterminowany, żeby przejść do historii jako założyciel Brasilii, że na jej budowę przeznaczył ogromną część budżetu kraju. Oprócz obietnicy "50 lat rozwoju w pięć", zasłynął między innymi z wynajęcia Boeingów do dowożenia cementu na plac budowy nowej stolicy. Zainaugurował ją zanim jeszcze została ukończona, aby nie zrobił tego jego następca. Na zdjęciu: główna kwatera brazylijskiej armii
ShutterStock
5 Rzesze robotników, które przyjechały budować swoją stolicę już tam zostały, osiedlając się na stałe wokół idealnego miejskiego "serca" w kształcie kondora. Ci migranci (nazywani "candangos") często po prostu nie mieli za co wrócić do swoich domów. To była ich szansa na lepsze życie, tak jak dla kolejnych rodzin, które przybywały do miasta. W ten sposób Brasilia rozrosła się, choć pierwotnie miała być jedynie urzędniczym rajem. Na zdjęciu: panorama Brasilii
ShutterStock
6 Wokół Brasilii zaczęły powstawać kolejne osiedla, tzw. Cidades Satélies, czyli miasta satelity. Utopijna koncepcja szybko okazała się być raczej zaprzeczeniem raju na Ziemi. Pomimo nowoczesnych rozwiązań miasto do dziś jest krytykowane jako sztuczny twór, wybudowany wbrew potrzebom człowieka, przyrodzie i prawom ekonomicznym. Na zdjęciu: jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Brasilii, podziemna Katedra, której 16 betonowych kolumn wygina się w kształt korony cierniowej.
ShutterStock
7 Miasto jest całkowicie niefunkcjonalne - wynika z relacji jego mieszkańców. W wielu artykułach podróżniczych można przeczytać o tych narzekaniach. Miasto zostało zaprojektowane dla idei, nie dla człowieka - jako symbol współczesności zdominowanej przez maszyny. Nie ma tu ulic ani zaułków, w których można choćby przez przypadek spotkać znajomego, przystanąć i porozmawiać - wszystko podporządkowane jest zasadzie wydajności systemu komunikacyjnego. Zamiast chodników są wielopasmowe drogi szybkiego ruchu - mimo, że pierwszych mieszkańców miasta nie było nawet stać na samochody. I mnóstwo wydeptanych w ziemi suchego płaskowyżu ścieżek, które pozwalają dotrzeć
ShutterStock
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama