Kraków liczy zwolnionych. A to dopiero początek?

Jeszcze niedawno Kraków był symbolem stabilnego rynku pracy i magnesem dla międzynarodowych korporacji. Dziś coraz częściej pojawia się inne pytanie: czy rosnące koszty pracy w Polsce wypychają globalne firmy do tańszych lokalizacji, a za tą decyzją idzie fala zwolnień? W stolicy Małopolski ta fala już się przetoczyła – pracę straciło blisko trzy tysiące osób. I nic nie wskazuje na to, by był to koniec złych wiadomości.

Miasto usług, które zaczęło redukować etaty

W 2025 roku krakowski rynek pracy najmocniej odczuł redukcje w sektorach nowoczesnych usług biznesowych i technologii. Największym zaskoczeniem okazało się jednak to, że liderem zwolnień nie było klasyczne IT, lecz branża rachunkowo-księgowa oraz doradztwo podatkowe. Z analizy danych przytoczonych przez serwis lovekrakow.pl, wynika, że firmy z tego sektora zgłaszały redukcje zatrudnienia niemal w każdym miesiącu roku.

Nie lepiej wyglądała sytuacja w sektorze przetwarzania danych, hostingu oraz zarządzania stronami internetowymi. W samym lutym jeden z zakładów zapowiedział zwolnienie rekordowej liczby 1,2 tys. pracowników. Regularnie pojawiały się także zgłoszenia z szeroko pojętego sektora IT – obejmującego oprogramowanie i doradztwo informatyczne – oraz z produkcji wyposażenia elektrycznego do pojazdów.

Twarde dane z Grodzkiego Urzędu Pracy i jeden istotny haczyk

Ile osób faktycznie straciło pracę? Według danych Grodzkiego Urzędu Pracy w Krakowie od stycznia do końca listopada zeszłego roku biurka musiało posprzątać dokładnie 2860 pracowników z 33 zakładów pracy. Oznacza to, że ponad 64 proc. osób objętych zapowiedziami zwolnień rzeczywiście musiało odejść. Statystyki mają jednak swoje drugie dno.

– Analiza danych zawartych w tabeli wskazuje na brak bezpośredniego i jednoznacznego przełożenia pomiędzy rokiem zgłoszenia zamiaru przeprowadzenia zwolnień grupowych a faktyczną liczbą zakładów pracy oraz osób objętych zrealizowanymi zwolnieniami w tym samym okresie – mówi cytowana przez lovekrakow.pl Magdalena Żuchowicz, rzeczniczka prasowa krakowskiego urzędu pracy.

Jak podkreśla, w niektórych latach liczba zwolnionych pracowników była nawet wyższa niż liczba osób objętych wcześniejszymi zapowiedziami.

Zróżnicowanie to potwierdza, że proces zwolnień grupowych ma charakter długofalowy i rozciągnięty w czasie, a jego skutki nie zawsze materializują się w roku dokonania zgłoszenia. Realizacja zwolnień bywa przesunięta na kolejne lata, modyfikowana co do skali lub uzależniona od zmieniających się uwarunkowań gospodarczych i organizacyjnych przedsiębiorstw. – Zwolnienia grupowe stanowią proces dynamiczny, podlegający bieżącej korekcie, a nie jednorazowe zdarzenie o ściśle określonych ramach czasowych – przekonuje Żuchowicz.

Historia, która już raz się powtórzyła

Czy jest się czego bać? Odpowiedzi warto szukać w danych z ostatnich pięciu lat. Jak przypomina krakowski serwis, rok 2020 przyniósł falę zwolnień, która dotknęła blisko 5,4 tys. osób. To znacznie więcej niż pierwotnie planowane 4 tys. etatów w 37 zakładach pracy.

W 2021 roku sytuacja odwróciła się niemal o 180 stopni. Mimo rekordowych zapowiedzi zwolnienia aż 5,6 tys. pracowników, pracę faktycznie straciło jedynie 1,9 tys. osób z 16 firm.

Dopiero rok 2022 okazał się momentem kumulacji wcześniejszych decyzji. Przy zaledwie sześciu nowych zgłoszeniach dotyczących 434 osób, wypowiedzenia otrzymało aż 4,1 tys. pracowników. W 2023 roku sytuacja uległa względnej stabilizacji – planowano zwolnienie 954 osób, a ostatecznie pracę straciło 676.

Rok 2024 ponownie przyniósł wzrost niepewności. Zgłoszenia napłynęły z 24 zakładów pracy, które planowały redukcję 2756 etatów. Finalnie zwolnienia objęły nieco ponad 2 tys. osób.

Coraz więcej młodych bez pracy

Równolegle pogarsza się sytuacja młodych pracowników. Jak informowała „Gazeta Wyborcza”, liczba krakowian do 30. roku życia pozostających bez pracy wzrosła o niemal 40 proc. Wielu absolwentów spędza miesiące na poszukiwaniu zatrudnienia, a według danych Eurostatu roczny wzrost bezrobocia wśród osób do 25 lat w Polsce w 2025 roku był najwyższy w całej Unii Europejskiej.

Eksperci wskazują, że problemy młodych wynikają z kilku nakładających się czynników: napiętej sytuacji geopolitycznej, automatyzacji oraz rozwoju nowych technologii. Wiele stanowisk, które istniały jeszcze kilka lat temu, zostało zastąpionych nowymi rozwiązaniami. Dodatkową barierą pozostaje brak doświadczenia, którego młodzi nie zdążyli zdobyć, mimo że pracodawcy coraz częściej wpisują je jako warunek konieczny.

Wielkie sieci handlowe też tną koszty

Rok 2025 był trudny również dla pracowników handlu. Kilka dużych sieci handlowych w Polsce zdecydowało się na zmniejszenie skali działalności, co przełożyło się na zwolnienia. Wśród firm, które dokonały największych redukcji, znalazły się Eurocash, Carrefour oraz Castorama. Dla części z nich proces ten nie dobiegł jeszcze końca – kolejne restrukturyzacje planowane są na 2026 rok, podaje branżowy serwis Wiadomości Handlowe.

Największe zwolnienia 2025 roku

Pod koniec września hale w Rybniku, Słupsku, Toruniu i Zabrzu zamknęło Makro. Decyzja ta oznaczała zwolnienie 400 osób. Działalność części sklepów zakończył również Carrefour – pracę straciło około 200 pracowników. Castorama w 2025 roku zredukowała 260 etatów, przy czym część zwolnionych miała znaleźć zatrudnienie na innych stanowiskach w obrębie firmy.

W ubiegłym roku trwał także proces zwolnień w Eurocash i wciąż się nie zakończył. W ciągu najbliższych dwóch lat spółka planuje rozstać się z 3 tys. pracowników.

- W procesie zmniejszania liczby pracowników jest cały czas sieć meblowa Black Red White. W listopadzie ogłosiła ona zwolnienia aż 800 swoich pracowników z wszystkich swoich zakładów, a także części pracowników administracyjnych” – czytamy w serwisie.

Zwolnienia nie ominęły również Krakowa. Jak pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku w WP Finanse, w krakowskim oddziale sieci Aldi Nord doszło do grupowych zwolnień obejmujących blisko 100 osób.

Nieco wcześniej firma Henkel poinformowała o planowanym zamknięciu zakładu produkcyjnego w Raciborzu. Decyzja ta oznacza zwolnienia dla 159 pracowników. Produkcja ma zostać wygaszona do końca listopada 2025 roku. Firma tłumaczyła swoją decyzję koniecznością dostosowania europejskiej sieci zakładów do zmieniającego się popytu oraz transformacji działu Henkel Consumer Brands.

Czy wraca widmo bezrobocia?

Niepokojące są też dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Według szacunków resortu przytoczonych przez gazetaprawna.pl, stopa bezrobocia rejestrowanego w grudniu 2025 roku wyniosła około 5,7 proc. — To wzrost o 0,6 punktu procentowego w porównaniu z grudniem 2024 r. i oznacza ponad 880 tys. zarejestrowanych bezrobotnych w kraju. To oznacza, że liczba osób pozostających bez pracy w urzędach pracy wzrosła o ponad 100 tys. w ciągu roku.