Obecna ekipa rządowa na początku swojej kadencji zapowiadała rewolucję w zatrudnianiu i wynagradzaniu urzędników. W kancelarii premiera miał powstać projekt ustawy o służbie publicznej, określany też kodeksem urzędniczym. Inicjatywę w tym zakresie podjęła Andżelika Możdżanowska, członek Rady Służby Publicznej i wiceminister w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju (obecnie kandydatka PiS do PE). Nigdy jednak nie ujrzał on światła dziennego. W rozmowie z DGP Możdżanowska przyznaje, że wciąż trwają pracę koncepcyjne, ale nowa pragmatyka urzędnicza najwcześniej może się pojawić po jesiennych wyborach.

Na pocieszenie dla urzędników i dyrektorów generalnych jeszcze w tym roku ma być gotowy projekt nowelizacji ustawy o służbie cywilnej. Dotyczyć ma m.in. uproszczenia naborów, a także wprowadzenia zwiększonych rekompensat za nadgodziny.

Wszystko w rękach premiera

Dobrosław Dowiat-Urbański, szef służby cywilnej, w opublikowanym właśnie sprawozdaniu dotyczącym kondycji administracji rządowej za 2018 r. zapewnia, że przygotowany projekt nowelizacji ustawy o służbie cywilnej mógłby zacząć obowiązywać już w 2020 r. Z drugiej jednak strony zastrzega, że może on napotkać na „trudności tzw. procesu legislacyjnego”. O co chodzi? Szef służby cywilnej nie posiada inicjatywy legislacyjnej i może tylko lobbować u szefa KPRM. W efekcie wszystko zależy od tego, czy premier i ministrowie będą chcieli przed wyborami wprowadzać zmiany, które polegają m.in. na zwiększeniu rekompensat za pracę po godzinach. Z pomocą mogą przyjść tu urzędnicze związki zawodowe, które od lat mają ten postulat na sztandarach.

– Jeśli rząd po interwencji naszego zarządu krajowego zgodziłby się wreszcie na wprowadzenie zwiększonych rekompensat dla członków korpusu, odebralibyśmy ten gest bardzo pozytywnie – zapowiada Tomasz Ludwiński, przewodniczący Krajowej Sekcji Administracji Skarbowej NSZZ „Solidarność”. – Skarbówka wypracowuje najwięcej nadgodzin, a wiele z nich nie jest nawet ewidencjonowana – dodaje.

Z najnowszego raportu o stanie służby cywilnej za 2018 r. wynika, że oficjalnie urzędnicy wypracowali 944 tys. nadgodzin i jest to o 45 tys. godzin więcej niż w ubiegłym roku. Problem w tym, że ustawa o służbie cywilnej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1559 ze zm.) nie przewiduje dodatkowych rekompensat za pracę po godzinach.

Na przykład pracownicy zatrudnieni na podstawie kodeksu pracy mogą liczyć na dodatek w wysokości 100 proc. za pracę w godzinach nadliczbowych w nocy lub w niedziele i święta, a w pozostałe dni – w wysokości 50 proc. Członkom korpusu służby cywilnej taka gratyfikacja nie przysługuje. To jest niezgodne z Europejską Kartą Społeczną. Komitet niezależnych ekspertów powołany do monitorowania jej wdrażania uważa, że z przepisów powinno wynikać co najmniej prawo do dłuższego odpoczynku. Obecnie pracownikowi służby cywilnej za pracę zleconą przez szefa i wykonywaną po godzinach przysługuje czas wolny w tym samym wymiarze. Czyli za godzinę dodatkowej pracy należy się godzina wolnego (a nie np. 1,5 godz.). Od 1997 r., kiedy to została ratyfikowana Europejska Karta Społeczna, wielokrotnie zmieniały się pragmatyki urzędnicze, ale nikt nie chciał dostosować polskiego prawa do wspomnianej umowy.

Do wyboru, do koloru

Jak wynika z raportu szefa służby cywilnej, zwiększone rekompensaty mogą być udzielane także w formie pieniężnej. W KPRM był już w tym zakresie przygotowywany projekt nowelizacji, który zakładał, że to dyrektor generalny mógłby zdecydować, że za pracę po godzinach należy przyznać członkowi korpusu zwiększony wymiar czasu wolnego lub dodatkowe pieniądze. W omawianym raporcie jest zapewnienie, że jednym z rozwiązań będzie zwiększona gratyfikacja finansowana za dodatkową pracę.

– Taka elastyczność jest dobrym rozwiązaniem, bo jeśli okazałoby się, że wysyłając na dłuższe wolne urzędnika, w tym czasie rozliczeniowym nie miałby kto pracować, mogłoby dojść do paraliżu urzędu. Dlatego warto mieć w zanadrzu drugie rozwiązanie polegające na wypłacie dodatkowych pieniędzy i nie udzielaniu wolnego – mówi prof. Bogumił Szmulik, radca prawny, ekspert ds. administracji publicznej.

– Gratyfikacja finansowa byłaby lepszym rozwiązaniem dla wielu urzędników, których zarobki wciąż nie są na zbyt wysokim poziomie – dodaje.

Tomasz Ludwiński obawia się jednak, że jeśli nie będzie specjalnego funduszu przeznaczonego na zwiększone rekompensaty za nadgodziny, to może dojść do takiej sytuacji, że pieniądze się pojawią, ale kosztem np. niższych nagród.

– A przecież nam nie chodzi o to, aby środki przekładać z jednej kieszeni do drugiej – apeluje Ludwiński.

Wyjątki już są

Rządzący i eksperci zdają sobie sprawę, że nie można tej sprawy odkładać w czasie. Dobrosław Dowiat-Urbański w swoim raporcie przyznaje, że w ubiegłym roku miały miejsce zmiany w zakresie czasu pracy i sposobie rekompensowania pracy w godzinach nadliczbowych. Chodziło o inspektorów Inspekcji Transportu Drogowego i inspektorów Inspekcji Ochrony Środowiska. Wprowadziły one wyjątki od generalnych zasad obowiązujących w całej służbie cywilnej, m.in. wynagrodzenie z dodatkiem za pracę w godzinach nadliczbowych.

– Nie można dla części służby wprowadzać korzystniejszych rozwiązań, a pozostałym kazać pracować po godzinach bez dodatkowych rekompensat – mówi Robert Barabasz, szef Solidarności Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego.

Jego zdaniem to już najwyższy czas, aby tę kwestię uregulować kompleksowo dla całej administracji rządowej.

Niezależnie od rządowych zapowiedzi od kilku lat w Trybunale Konstytucyjnym oczekują na zbadanie pragmatyki urzędnicze, w tym o służbie cywilnej, w zakresie braku zwiększonych rekompensat za pracę po godzinach. Do skargi RPO odnieśli się już prokurator generalny i Sejm. Mimo to termin rozprawy wciąż nie został wyznaczony. Prokurator generalny uważa, że zwiększona rekompensata za pracę po godzinach służbie cywilnej się nie należy. Z kolei Sejm uznał, że art. 97 ust. 6 ustawy o służbie cywilnej w zakresie, w jakim pracownikowi służby cywilnej w zamian za pracę w godzinach nadliczbowych przyznaje czas wolny w tym samym wymiarze, jest niezgodny z art. 4 ust. 2 Europejskiej Karty Społecznej. 

>>> Czytaj też: Smartfony lekiem na wakaty w administracji? Bez podwyżek może być trudno