"Po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym sprzedaż detaliczna w cenach stałych w lipcu 2022 r. była o 0,1% niższa w porównaniu z czerwcem br." - czytamy w komunikacie.

Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących w lipcu była wyższa niż przed rokiem o 18,4% i wyższa o 1,2% m/m, podano także.

Reklama

"W lipcu 2022 r. wzrost sprzedaży detalicznej (w cenach stałych) w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. odnotowały jednostki z grup: 'tekstylia, odzież, obuwie' (o 13,3%), 'pozostałe" (o 10,5%), 'farmaceutyki, kosmetyki, sprzęt ortopedyczny' (o 10,2%) oraz 'żywność, napoje i wyroby tytoniowe' (o 5,4%). Najgłębszy spadek sprzedaży wykazały podmioty handlujące pojazdami samochodowymi, motocyklami, częściami (o 15,1%)" - czytamy dalej.

Słabe wyniki utrzymają się kilka miesięcy

Wzrost sprzedaży detalicznej gwałtownie hamuje. Słabe wyniki utrzymają się przez kolejne kilka miesięcy, ale spadki będą małe - ocenił Sebastian Sajnóg z Polskiego Instytutu Ekonomicznego w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS. Zwrócił uwagę, że najmocniej spada sprzedaż dóbr trwałych.

"Wzrost sprzedaży detalicznej gwałtownie hamuje. Słabe wyniki utrzymają się przez kolejne kilka miesięcy" - prognozuje Sebastian Sajnóg z PIE. Analityk zwrócił uwagę, że "spowolnienie wydatków konsumenckich ograniczają bieżące wydatki migrantów".

Analityk wskazał, że wzrost sprzedaży detalicznej rdr w lipcu to "zdecydowanie mniej niż wynik z czerwca (3,2 proc.) oraz poniżej bieżących prognoz ekonomistów (2,3 proc.). Najmocniej spada sprzedaż dóbr trwałych np. samochodów oraz sprzętu RTV i AGD. Znacznie mniejsza jest również sprzedaż paliwa, co związane jest z wysokimi cenami - wskazał, komentując poniedziałkowe dane GUS.

"W najbliższych miesiącach wyniki sprzedaży detalicznej będą równie słabe" - ocenił analityk PIE. Stwierdził, że konsumenci odczuwają rosnącą inflację – na skutek słabszej aktywności w gospodarce wzrost wynagrodzeń będzie mniejszy niż cen. "Negatywne tendencje widzimy w badaniach koniunktury – wyniki są słabsze niż na początku pandemii Covid-19" - zaznaczył.

W jego ocenie handel może "kurczyć się" w porównaniu do ubiegłego roku, jednak spadki będą małe. Zwrócił uwagę, że wydatki konsumpcyjne napędzają bieżące zakupy towarów pierwszej potrzeby przez migrantów. "Ta tendencja utrzyma się przez cały rok" - prognozuje. Według analityka w efekcie wzrost gospodarczy w Polsce będzie "nieco lepszy niż u sąsiadów".

Dynamika może spaść poniżej zera

Na przełomie 2022 i 2023 r. dynamika sprzedaży detalicznej towarów może spaść wyraźnie poniżej zera, a dynamika konsumpcji prywatnej zbliży się do zera – stwierdzili ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS.

„Sprzedaż detaliczna systematycznie hamuje i najbardziej widać to w odniesieniu do dóbr trwałych (meble, RTV i AGD, prasa, książki i pozostałe wyspecjalizowane sklepy oraz samochody). Spada również sprzedaż paliw (w lipcu o 13,8 proc. r/r). Nie jest prawdopodobnie przypadkiem, że wg stanu na lipiec b.r. na plusie była głównie sprzedaż dóbr podstawowych i półtrwałych (żywność, farmaceutyki i kosmetyki, odzież i obuwie) – wynika to zarówno z hierarchii potrzeb oraz sztywności popytu (w pierwszej kolejności rezygnuje się z dóbr trwałych), jak i z dotychczasowych efektów napływu ukraińskich uchodźców” – podano w komentarzu Banku Pekao do danych GUS.

Ekonomiści banku przypomnieli, że już wcześniej wskazywali na pogarszające się dane o konsumpcji prywatnej i poniedziałkowe dane nie zmieniły ich oglądu sytuacji. Nastoje konsumentów cały czas się pogarszają, a sprzedaż detaliczna pozostaje w trendzie spadkowym.

„Oceniamy, że na przełomie 2022 i 2023 r. dynamika sprzedaży detalicznej towarów może spaść wyraźnie poniżej zera (do -3-5 proc. r/r), a dynamika konsumpcji prywatnej prawdopodobnie przywita się w tym czasie z zerem” – stwierdzili w komentarzu analitycy Pekao.

GUS podał w poniedziałek także dane o produkcji budowlano montażowej, która w lipcu 2022 r. wzrosła o 4,2 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 6,3 proc. Ekonomiści Pekao stwierdzili, że także inwestycje znajdują się na spadkowej ścieżce.

„W samym lipcu produkcja obniżyła się o 0,5 proc. m/m (po wyłączeniu czynników sezonowych i kalendarzowych) i zapowiada to kolejny spadkowy kwartał dla produkcji budowlanej. Publikowane równolegle dane z budownictwa mieszkaniowego wskazują, że schłodzenie rynku nieruchomości jest jednym z czynników odpowiadających za słabość inwestycji w ostatnich miesiącach” – stwierdzono w komentarzu Banku Pekao.