- Już w połowie marca stanęliśmy przed ogromnym wyzwaniem, ale nasza ciężka praca dała efekty. Po trzech miesiącach płatnicy wrócili, to pokazuje, że ulga zastosowana dla samozatrudnionych i dla zatrudniających do 9 osób ubezpieczonych oraz dla płacących połowę składki w firmach zatrudniających od 10 do 49 osób była bardzo potrzebna.

Prezes Uścińska przypomniała, że największe wpływy tak naprawdę pobierane są od dużych płatników, od 50 osób zatrudnionych w górę, a oni takich zwolnień ze składek nie mieli, bo byłoby to zbyt kosztowne. – W tej sytuacji proponowaliśmy im odroczenie terminu płatności. Obsłużyliśmy ok. 180 tys. średnich i wielkich przedsiębiorstw i na koniec września wiemy, że te nasze działania są skalkulowane na 9 mld zł.

Reklama

Nie można też nie wspomnieć o tym, że 2,5 mln osób skorzystało ze świadczenia postojowego.

W toku pracy zmieniał się także jej charakter, o czym opowiada prezes Uścińska. – Na początku zbyt mało sformalizowane wnioski o świadczenia postojowe spowodowały, że ok. 300 tys. z nich miało błędy, a nas kosztowało sporo pracy. Potem już wiedzieliśmy, jak je konstruować.

- Od początku stałam na stanowisku, że należy wszystko załatwiać online. Musieliśmy przeorganizować pracę, bo ogrom zadań spływających na pracowników ZUS zdawał się nie mieć końca.

Ale jak zaznacza prezes ZUS, poradzili sobie korzystając wyłącznie ze swoich pracowników. - Kontrolerzy płatników składek mają świetną wiedzę, znakomicie poruszają się po zasiłkach, dochodach, składkach, dlatego wykorzystaliśmy ich potencjał.