Postpandemiczne zwiększanie długu publicznego, czyli kusząca podróż w nieznane [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
26 stycznia 2021, 07:44
koronawirus złoty
<p>koronawirus złoty</p>/ShutterStock
Już od ponad dwóch dekad w krajach wysoko rozwiniętych utrzymuje się chroniczny nadmiar oszczędności firm. Dlatego ekonomiści od jakiegoś czasu namawiają rządy, by szły śladem Japonii i zwiększały dług publiczny.

Wskazują na tę możliwość jako sposób pożyczenia przez rząd gromadzącego się w gospodarce nadmiaru oszczędności i wydania ich na inwestycje publiczne, oświatę, zdrowie i ochronę klimatu.

Walcząc z COVID-19, rządy i tak muszą zwiększać dług publiczny, ale boją się, że w którymś momencie rynki przestraszą się jego wielkości i zaczną sprzedawać obligacje. Wywołałoby to spadek ich cen, a tym samym wzrost długoterminowych stóp procentowych, co zwiększałoby koszty obsługi długu. Ekonomiści mówią, że nie trzeba się bać spadku cen obligacji, ponieważ nadchodząca zima sekularnej stagnacji, będąca efektem starzenia się społeczeństw i niskiej kapitałochłonności inwestycji w nowoczesnych branżach gospodarki, jeszcze długo będzie generowała nadmiar oszczędności w przedsiębiorstwach, co sprawi, że obligacje skarbowe będą miały u inwestorów nieustające wzięcie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj