Kandydat Koalicji Obywatelskiej zabrał głos podczas wieczoru wyborczego krótko po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników wyborów. Pojawił się w towarzystwie żony, a także w otoczeniu liderów PO i wszystkich ugrupowań tworzących Koalicję Obywatelską. Obok stała poprzednia kandydatka KO Małgorzata Kidawa-Błońska.

Trzaskowski podziękował żonie i rodzinie za cierpliwość i wytrwałość. "Ale zanim podziękuję całej Polsce, chciałbym najserdeczniej podziękować Małgorzacie Kidawie-Błońskiej" - mówił.

"Chciałbym podziękować Senatowi Rzeczpospolitej i wszystkim samorządowcom w Polsce, którzy pokazali charakter" - dodał. "Gdyby nie Małgorzata Kidawa-Błońska, gdyby nie samorządowcy, gdyby nie Senat to już dawno, dawno byłoby po wyborach" - zaznaczył.

Podkreślił, że ma szanse wygrać te wybory. "Z takimi wynikami można iść się bić o Polskę" - oświadczył.

"Dzisiaj spacerowałam po ulicach Warszawy i wiem, że duża część z was chciałaby wygrać już w I turze, tak jak w Warszawie, ale moi drodzy, ten wynik pokazuje jedno, co najważniejsze, a mianowicie ponad 58 proc. społeczeństwa chce zmiany. Chcę do tych wszystkich obywateli dzisiaj jasno powiedzieć: +będę waszym kandydatem, będę kandydatem zmiany+" - powiedział kandydat KO.

Reklama

Trzaskowski podziękował swoim kontrkandydatom. Andrzejowi Dudzie gratulował osiągniętego wyniku.

"Widać po tym wyniku, że jest bardzo wiele Polek i Polaków, którzy inaczej niż my oceniają te ostatnie pięć lat, którzy również oceniają niektóre reformy, które wprowadził rząd PiS pozytywnie. Chcę jasno powiedzieć, my w przeciwieństwie do dzisiaj rządzących wyciągamy wnioski z tego, co się w Polsce dzieje, utrzymamy 500 plus, nie podwyższymy wieku emerytalnego, trzynasta emerytura jest bezpieczna" - mówił Trzaskowski.

"Można mieć to wszystko, ale można mieć jeszcze więcej, można mieć wspólnotę" - dodał. Zaznaczył, że wszystkich szanuje i ze wszystkimi chce rozmawiać.

Trzaskowski podkreślał, że druga tura wyborów nie będzie tylko wyborem pomiędzy nim a kandydatem PiS, prezydentem Andrzejem Dudą. "To będzie wybór pomiędzy Polską otwartą (...) To będą wybory pomiędzy tymi, którzy szukają, tak jak ja, jak my wszyscy, porozumienia i wspólnoty. (...) I tymi, którzy przez cały czas szukają konfliktu. To będą wybory pomiędzy wszystkimi tymi, którzy chcą patrzeć w przyszłość, żeby rozstrzygać spory, które naprawdę przyniosą nam lepszą i pewną przyszłość" - mówił Trzaskowski. "Musi być równowaga. Monopol władzy nigdy dobrze się nie kończy. O tym będą te wybory" - dodał kandydat KO.

Zwracał się również do innych kandydatów opozycyjnych. Dziękował Szymonowi Hołowni, że "wykazał nieprawdopodobny hart ducha" i "potrafił zmobilizować bardzo wiele osób, które do tej pory nie chodziły na wybory".

Przyznał, że wiele osób jest zmęczonych "starym sporem politycznym". "Obiecuję wszystkim wyborcom Szymona Hołowni i wszystkim wyborcom, że dzisiaj będziemy patrzeć w przyszłość i chcemy się unieść ponad te stare spory polityczne, bo one zostały rozstrzygnięte. I nie chcemy się odnosić do jednego człowieka, który cały czas chce walczyć z cieniem" - mówił kandydat KO.

Zwracał się także do Krzysztofa Bosaka i jego wyborców. "Wiele nas różni, ale zawsze mówiłem przed debatami, że mimo, że mamy inną wizję, to wiem, że panu na czymś naprawdę zależy" - podkreślił Trzaskowski. "Jeśli chodzi o pomoc przedsiębiorcom i walkę z państwem, które się we wszystko wtrąca, mamy takie same poglądy z większością obywateli, którzy zagłosowali na pana" - mówił Trzaskowski.

Trzaskowski również odniósł się do innych kontrkandydatów: Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Roberta Biedronia. "O Władku Kosiniaku-Kamyszu mogę tylko mówić same dobre rzeczy" - powiedział i dodał, że to "niesamowicie pozytywna osoba". "To człowiek prawy, któremu naprawdę zależy na tym, żeby w Polsce było lepiej" - wyjaśniał.

Trzaskowski zwrócił się też do elektoratu Kosiniaka-Kamysza zapewniając, że zawsze będą mogli na niego liczyć, a wyborów Roberta Biedronia o tym, że zawsze będzie walczył z wykluczeniem. "Na pewno będę waszym prezydentem" - zapewniał.

Zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy: "stańmy do debaty, porozmawiajmy o prawdziwych problemach". Dodał, że czeka na zaproponowanie konkretnej daty i miejsca. "Naprawdę warto porozmawiać o prawdziwych wyzwaniach i o tym, o czym dzisiaj rozmawiają Polki i Polacy, a nie o tym, o czym się rozmawia na Nowogrodzkiej (siedzibie PiS - PAP). W związku z tym zapraszam panie prezydencie, niech pan wybierze miejsce" - zapraszał Dudę.

Zwrócił też uwagę na to, że przed Polską jest kryzys gospodarczy i dlatego będzie domagał się jasnych odpowiedzi od rządu i prezydenta w sprawach na przykład stanu finansów publicznych i ratowania miejsc pracy. "Mam takie poczucie, że niestety rząd coś przed nami ukrywa i musimy o tym wiedzieć. Zasługujemy na debatę na ten temat" - dodał.

Zapowiedział też, że jest gotowy do współpracy z rządem. "Nie szukam, w przeciwieństwie do rządzących, wrogów. Gwarantuję, że będę prezydentem wszystkich Polek i Polaków" - mówił.

Trzaskowski zaznaczył, że będzie rządzącym stawiał trudne pytania, ale nie oznacza to, że nie będzie gotowy współpracować. "To, że będziemy zadawali trudne pytania, to, że rozliczymy wszystkich tych, którzy - niestety - wybrali swoją rodzinę, a nie rodzinę każdego z nas, rodzinę Polek i Polaków jako swój priorytet, to nie znaczy, że nie chcemy rozmawiać" - wyjaśnił.

Przypomniał też, że chce odtworzyć wspólnotę, nie kłócić się, a z rządem zamierza współpracować. Nie chce też szukać antagonizmów, jak robią to w tej chwili rządzący.

"Bycie twardym w sprawach pryncypialnych nie oznacza tego, że nie możemy po prostu rozmawiać, że nie możemy razem rozwiązywać problemów. Ja, jako prezydent jestem absolutnie gotów do współpracy z rządzącymi w sprawach zasadniczych. Ja, w przeciwieństwie do rządzących, dzisiaj nie szukam wrogów" - powiedział.

Zgodnie z wstępnymi sondażowymi wynikami wyborów Exit poll Ipsos, Andrzej Duda (41,8 proc.) i Rafał Trzaskowski (30,4 proc.) zmierzą się w II turze wyborów prezydenckich.