Premier: Prawdziwa cena rosyjskiego gazu to krew Ukraińców

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 października 2022, 16:00
Mateusz Morawiecki
<p>Mateusz Morawiecki</p>/Shutterstock
Udziałem niektórych państw członkowskich UE były potężne błędy polityki energetycznej i klimatycznej, uzależnienie od rosyjskiego gazu. Prawdziwa cena gazu z Rosji to krew walczących o wolność żołnierzy ukraińskich i ofiar ukraińskich - powiedział w piątek premier Mateusz Morawiecki.

Premier na konferencji po dwudniowym szczycie unijnym w Brukseli mówił m.in. problemach dotyczących rynku energii, które - jak wskazywał - wiążą się z agresją Rosji na Ukrainę, ale także "z potężnymi błędami polityki energetycznej i polityki klimatycznej, które były udziałem niektórych państw członkowskich UE".

Mówił tu o pełnym uzależnieniu od gazu rosyjskiego, który według niego "kiedyś wydawał się niektórym błogosławieństwem". Stwierdził, że prawdziwa cena "niby taniego gazu rosyjskiego" jest obecnie widoczna na giełdach, ta cena to też "krew walczących o wolność, suwerenność żołnierzy ukraińskich i ofiar ukraińskich".

"Dziś należy przyjmować ambitne rozwiązania, bo cierpią ludzie, rodziny, obywatele, obywatele Polski, obywatele Europy. Jak rozmawiałem dziś i wczoraj w nocy z wieloma przywódcami państw europejskich - problemy są podobne. To cierpienie ludzi na skutek tej koszmarnej polityki energetycznej z przeszłości" - powiedział Morawiecki.

Jak zauważył, "wyzwaniem dziś są nie tylko wysokie ceny, ale także spekulacje i ogromna niestabilność na rynkach wielu aktywów, nośników energii i także na rynku ETS (system handlu emisjami - PAP)". "Dlatego jestem zadowolony, że znalazł się w konkluzjach pewien zapis, który tak jednoznacznie po raz pierwszy adresuje problem spekulacji na rynku energii elektrycznej" - powiedział.

Morawiecki podkreślił, że mówił o ETS, o tym, by ten "jedyny instrument, który na szybko jest bardzo dostępny w rękach UE został użyty". "Nie ma na co czekać. Wzywałem do tego, ale cieszę się, że przynajmniej właśnie w szerszym kontekście stabilność czy niestabilność na rynku energii elektrycznej została nie tylko dostrzeżona, ale nazwana z imienia. I jest zobowiązanie KE do podjęcia walki z tymi spekulacjami na rynku energii elektrycznej" - zaznaczył.

Autorzy: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka, Rafał Białkowski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj