Kilka tygodni temu całkiem prawdopodobny wydawał się scenariusz, że po wakacyjnej przerwie Rada Polityki Pieniężnej powstrzyma się od dalszych podwyżek i zakończy cykl na dziesięciu ruchach. Ku przerażeniu kredytobiorców w niespełna rok wywindowały one koszt pieniądza w Polsce z 0,1 do 6,5 proc., przez co raty niektórych kredytów zwiększyły się ponad dwukrotnie.

Zaskakujące przyspieszenie inflacji z 15,6 do 16,1 proc. r/r w sierpniu sprawiło jednak, że nadzieje na zakończenie cyklu prysły niczym mydlana bańka. Spłacający kredyty mogą pocieszać się tym, że dzisiejsza podwyżka była znacznie mniejsza niż w poprzednich miesiącach, najniższa od stycznia br., na co wpłynęły głębokie spowolnienie koniunktury i pesymistyczne perspektywy zarówno polskiej, jak i całej unijnej gospodarki.

Reklama

Widmo 5 zł za dolara. Czy RPP może pomóc złotemu?

– W komunikacie towarzyszącym dzisiejszej podwyżce próżno szukać deklaracji o zakończeniu lub kontynuacji cyklu, co może być powodowane między innymi troską o notowania złotego – komentuje Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Kondycja polskiej waluty rzeczywiście daje powody do niepokoju. Szczyt wszech czasów kursu USD/PLN wciąż jest na wyciągnięcie ręki. Biorąc pod uwagę ryzyka związane z kryzysem energetycznym będące balastem dla euro, nie można wykluczyć, że w najbliższym czasie za dolara trzeba będzie płacić 5 zł.

– W takich realiach komunikat mówiący, że więcej podwyżek nie będzie, wywierałby presję na naszą walutę, szczególnie w obliczu zaostrzenia kursu przez największe banki centralne. Realne jest, że Europejski Bank Centralny już jutro, a Rezerwa Federalna za dwa tygodnie, podniosą stopy o 75 punktów bazowych – wyjaśnia Bartosz Sawicki.

Za miesiąc powtórka i na tym koniec?

Analityk Cinkciarz.pl prognozuje, że podobnego ruchu ze strony RPP możemy się spodziewać także za miesiąc. Potencjalne wyhamowanie dynamiki inflacji we wrześniu może okazać się bowiem niewystarczające, by przekonać większość decydentów, że presja cenowa daje za wygraną.

– Jesienią dynamika cen w Polsce może nieznacznie się cofnąć, do ok. 15 proc., a RPP prawdopodobnie wykorzysta ten moment do ostatniej podwyżki i finalizacji cyklu. Spodziewamy się wprawdzie, że zimą inflacja wyskoczy nawet do 20 proc., co wynika z zapowiedzi wprowadzenia wyższych stawek za ogrzewanie i energię elektryczną, ale to może nie wystarczyć do wznowienia cyklu podwyżek stóp. Ceny regulowane pozostają bowiem poza orbitą oddziaływania banku centralnego – uzasadnia analityk Cinkciarz.pl.

Jeśli w październiku, po kolejnej podwyżce o 2,5 pkt proc., roczny cykl zakończy się ze stopą referencyjną na poziomie 7 proc., w takim scenariuszu raty kredytów hipotecznych nie powinny już wyraźnie wzrosnąć. Stawki WIBOR 3M i 6M z wyprzedzeniem odzwierciedlają bowiem przyszłe decyzje władz monetarnych i już teraz wyraźnie przekraczają 7 proc.