Rosja żąda aneksji. Marzy jej się kolejne miasto

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 października 2024, 10:13
[aktualizacja 17 października 2024, 12:12]
charków,miasto,ukraina
Rośnie apetyt Rosji. Chce połknąć kolejny region/ShutterStock
Apetyt Rosjan jest niebywały i teraz chcą połknąć kolejny region, tym razem z wielkim miastem. Tradycyjnie już, zamierzają odwołać się do „woli ludu” i zorganizować coś na wzór referendum, by mieć podkładkę do żądania od świata dalszych ustępstw. A zaczęło się od małej wioski.

Minęło już nieco czasu od chwili, gdy Rosja zajęła część obwodu zaporoskiego, ługańskiego, donieckiego i chersońskiego, a aby nie polegać jedynie na zwierzęcej sile, postarała się o próbę podparcia się wolą społeczeństwa. Po zorganizowaniu pseudo-referendów ogłosiła zaś, że większość głosujących opowiedziała się za włączeniem tych ukraińskich ziem do Rosji.

Rosja chce zająć kolejne ziemie

I choć większość krajów świata nie uznała tego propagandowego zabiegu z udawaną demokracją, to najwyraźniej w samej Rosji pomysł się spodobał i państwo to chce powtórzyć manewr z referendum. Na celownik wzięło kolejny ukraiński region i to taki, którego jeszcze nie udało mu się zająć. Chcąc zapewne zorientować się, jak świat oraz sami Ukraińcy i Rosjanie zareagują na te zapowiedzi, wypuszczają pierwsze balony próbne. Zaczęło się od niewielkiej wioski Grakowo w obwodzie charkowskim.

Obwód ten, który na początku rosyjskiej agresji na Ukrainę o mało nie wpadł w ręce agresora, udało się w większości odbić, jednak w ostatnich miesiącach Rosjanie znów zajęli w nim pewne przyczółki. Teraz mieszkańcy Grakowa udali się do szefa rosyjskiej administracji tego obwodu, Witalija Ganczowa z pewną propozycją. Chcą, aby władza zorganizowała referendum, mające zdecydować o włączeniu obwodu charkowskiego do Rosji. Ten przychylnie odniósł się do pomysłu.

- Dla mieszkańców obwodu charkowskiego obywatelstwo nie ma teraz znaczenia. Decyzje będą podejmowane nie tylko przez obywateli, którzy otrzymali już obywatelstwo rosyjskie. Są ludzie, którzy obecnie mieszkają w Charkowie, są pod okupacją, ale jestem pewien, że może nie wszyscy, ale wiele osób, gdyby mogło zadać nam to pytanie, również by je zadało – powiedział w rozmowie z Ria Nowosti Ganczow.

Rosjanie na razie chcą referendum. Charków na celowniku

Popierając pomysł zorganizowania referendum, szef rosyjskiej administracji ubolewa, iż na razie o wolę przyłączenia do Rosji nie można zapytać mieszkańców samego Charkowa, czyli drugiego największego miasta Ukrainy. Jak ujawnił, nie jest to pierwsza tego typu propozycja.

- Ludzie regularnie zwracają się do nas z podobnymi pytaniami i prośbami. Odpowiedź jest prawie zawsze taka sama. Jestem całkowicie po ich stronie. Wszystko będzie zależeć od rzeczywistych pragnień mieszkańców, powinna to być ich wola polityczna – mówi Ganczow.

Walki w obwodzie charkowskim cały czas trwają, a jak poinformowało dowództwo sił ukraińskich w tym regionie, Rosjanie mają przygotowywać się do przeprowadzenia operacji na szerszą skalę. Na razie poprzestają na codziennych atakach. Samo zdobycie miasta Charkowa może być w krótkiej perspektywie jednak dla nich niewykonalne, gdyż ta wielka metropolia, licząca przed wojną ponad 2,5 mln mieszkańców, ma być doskonale przygotowana do obrony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja żąda aneksji. Marzy jej się kolejne miasto »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj