Wpadka Rosjan. Strzelali do swoich jak do kaczek

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 grudnia 2024, 13:36
[aktualizacja 1 grudnia 2024, 14:24]
An-2, samolot
Samolot z czasów Stalina ograł rosyjską obronę przeciwlotniczą./Wikimedia Commons
Rosyjska obrona przeciwlotnicza zaliczyła niemały sukces, gdy niemal poszatkowała samolot, który nadleciał nad rafinerię w Baszkirii. Radość Rosjan byłaby zapewne jeszcze większa, gdyby nie mały drobiazg – ostrzelali własną maszynę, która nie dość, że nie spadła, to jeszcze spokojnie odleciała na lotnisko. Dzięki temu Ukraińcy wpadli na iście szatański pomysł.

W ostatnich dniach listopada w rosyjskich mediach społecznościowych zapanowała radość, gdy światło dzienne ujrzał filmik, jak obrona przeciwlotnicza radzi sobie z tajemniczym obiektem, nadlatującym nad rafinerię Gazpromu w Baszkirii.

Wpadka Rosjan. Do swoich strzelali jak do kaczek

W stronę nadlatującego obiektu posypały się serie z broni przeciwlotniczej, a na nagraniu widać, że ogień otworzyło wiele karabinów i działek. Wyraźnie słychać radość obserwujących to przedstawienie Rosjan, która wyparła początkowe zdumienie faktem, że coś było w stanie zaatakować obiekt oddalony aż 1400 km od granic Ukrainy. Nastroje jednak szybko się zmieniły.

Nie dość, że nawała ogniowa nie zestrzeliła tajemniczego obiektu, który spokojnie zawrócił i odleciał w siną dal, to jeszcze szybko okazało się, iż nie był to kolejny ukraiński dron, a… rosyjski samolot. Bohaterem dnia okazała się wiekowa maszyna An-2, należąca do firmy Light Air, która wykonywała zaplanowany lot na trasie Ufa-Salavat-Ufa. Maszyna nie dość, że wylądowała, to następnego dnia jej właściciele pokazali skalę uszkodzeń, jakich dokonał rosyjski ostrzał, kilkadziesiąt razy trafiając w samolot. 

Rozerwane skrzydło, kadłub podziurawiony jak sito, a mimo tego samolot z lat 40. XX wieku przetrwał. I właśnie w fakcie, że była to pancerna maszyna z czasów Stalina, fachowcy dopatrują się sukcesu jego przeżywalności. Wówczas bowiem specjalnie tak projektowano samoloty, by były odporne na zmasowany ostrzał z ziemi, a przypadek tego „Antka” dał do myślenia Ukraińcom.

Samolot Stalina zagra rolę drona

Obserwując, jak doskonale maszyna z 1949 roku poradziła sobie z obroną przeciwlotniczą rosyjskiej rafinerii, ukraińscy fachowcy coraz poważniej rozważają plan, by bliżej przyjrzeć się tym samolotom. I wykorzystać je w wojnie przeciwko Rosji.

„Na tym tle pomysł wykorzystania dronów kamikadze opartych na An-2 do nowych ataków na terytorium Federacji Rosyjskiej dosłownie pojawia się jak na dłoni, w podobny sposób, jak zrobił to Azerbejdżan podczas wojny w Karabachu w 2020 roku” – twierdzą eksperci z portalu Defence Expres.

Sugerują oni, iż tak wytrzymały samolot z powodzeniem mógłby ściągać na siebie uwagę rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, która zajęta jego ostrzeliwaniem, nie byłaby w stanie wyłapać nadlatujących dronów. Warunkiem jest oczywiście przekształcenie samolotu w maszynę bezzałogową, co w ostatnim czasie nie sprawia wielkich problemów, a przykładem takiego działania był udany atak na bazę wojskową nad Morzem Kaspijskim na początku listopada tego roku. Problemem nie będzie też dostępność An-2, który w czasach ZSRR był jedną z najliczniej produkowanych maszyn. W samym Związku Sowieckim wyprodukowano ponad 11 tys. egzemplarzy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWpadka Rosjan. Strzelali do swoich jak do kaczek »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj