Forsal logo

Czy zakaz social mediów dla dzieci i młodzieży to dobry pomysł? Czego uczą nas doświadczenia innych krajów

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
48 minut temu
. Już tydzień bez social mediów obniża poziom lęku i poprawia koncentrację
. Już tydzień bez social mediów obniża poziom lęku i poprawia koncentrację/Shutterstock
Ataki nożowników w polskich szkołach, zapowiedzi "krwawego piątku", panika społeczeństwa, które boi się posyłać pociechy do szkół. Wszystkie te wydarzenia skłaniają dorosłych do ponownego podjęcia dość specyficznego tematu, jakim jest wprowadzenie zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci. Czy jest to jednak tak skuteczne rozwiązanie, jak sugerują jego zwolennicy?

Zakaz social mediów dla dzieci i nastolatków - jak to działa w innych krajach

Dyskusja o wprowadzeniu zakazu social mediów w młodszych grupach wiekowych nie jest tematem, nad którym debatuje tylko Polska. Patrząc na to, jak wygląda to w innych krajach świata, można wręcz powiedzieć, że my jesteśmy dopiero na początku całego tego dyskursu. Są bowiem takie państwa, w których takowy zakaz nie dość, że został przegłosowany przez rządy, to zdążył już nawet wejść w życie i co ciekawe, mamy już nawet pierwsze badania mierzące skuteczność tych przepisów.

Pójdźmy jednak po kolei i skupmy się na państwie, które w tej materii było pionierem. Okazuje się nim być Australia, w której od grudnia 2025 roku dzieci i młodzież do 16. roku życia nie mogą korzystać z platform takich jak Facebook, Instagram, TikTok czy nawet YouTube. W myśl tamtejszych przepisów firmy dostarczające social media mają obowiązek usuwać konta osób poniżej wspomnianej granicy wiekowej. Pierwsze dane mówiły o zablokowaniu około 4,7 miliona kont uznanych za należące do dzieci.

Kolejnym krajem, który zdecydował się na taki krok, jest Indonezja, gdzie od marca 2026 roku użytkownicy poniżej 16 roku życia nie mogą mieć kont w social mediach. Co więcej, to na właścicielach ośmiu platform, określonych mianem "wysokiego ryzyka" ma obowiązek weryfikowania wieku użytkowników i blokowania ich, jeśli nie spełniają oni wymagań wiekowych. Na podobnej zasadzie działa to także na Malezji, gdzie kara za niedostosowanie się do przepisów sięgać może nawet 10 mln ringgitów (ok. 2,5 mln dolarów).

Poza tymi wymienionymi jest jeszcze grupa państw, która przepisy takie uchwaliła, jednak wejdą one w życie dopiero za jakiś czas. Tutaj wymienić można Wielką Brytanię, gdzie zakaz także ma obowiązywać od 16 r.ż. i ma wejść wiosną 2027 roku, ale także Turcję, Grecję, czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Tam wiek pozwalający na założenie konta w social mediach ustalony został na 15 rok życia. W każdym z tych krajów wejście przepisów w życie jest kwestią kilku lub maksymalnie kilkunastu miesięcy.

Z zestawienia tego w ostatnim czasie wypadła Francja, gdzie dyskusja o zakazie, wywołała sporą polityczną dyskusję. Tam teoretycznie zakaz poniżej 15 roku życia wprowadzono 21 lipca bieżącego roku, a wejść w życie miał od 1 września. Okazało się jednak, że francuska Rada Konstytucyjna uchwaliła ustawę, uznając, że narusza ona podstawowe wolności obywateli.

W innych państwach, takich jak Hiszpania, Niemcy, Kanada, Szwecja czy Słowenia także trwają pracę nad podobnymi ustawami. W tych przypadkach jednak wprowadzenie przepisów to wydaje się kwestią dość odległą, a przynajmniej na ten moment.

Czy zakaz social mediów dla dzieci jest skuteczny? Skuteczność tylko na papierze

Kiedy już oglądamy się w tej kwestii na inne kraje, a zwłaszcza te, które taki zakaz wprowadziły, warto przede wszystkim przyjrzeć się temu, jak się on sprawdza. Tutaj okazuje się, że skuteczność ustaw jest daleka od tej, na którą liczyli jej zwolennicy.

Australijski niezależny organ eSafety, który ma zajmować się regulacją w internecie, ujawnił pod koniec lipca 2026 roku, że działania rządu niespecjalnie pomogły. Odsetek nastolatków, którzy korzystają z social mediów, spadł, ale z poziomu 86 do 81,5% w trzy miesiące. Co więcej, około 58% australijskich nastolatków nadal korzysta z social mediów codziennie, podczas gdy przed zakazem wskaźnik ten wynosił 60%.

Najbardziej jednak ironiczny jest tutaj fakt, że sam regulator przyznał, że większość nastolatków zachowała swoje dotychczasowe konta. Jako główny powód wskazuje się tutaj brak skutecznych narzędzi do weryfikacji wieku. Co jednak dosyć istotne, wielu nastolatków nie musiała takiego zakazu obchodzić, bo około 64% użytkowników platform takich jak Snapchat, YouTube, TikTok czy Instagram w ogóle nie było sprawdzanych.

Podobne wyniki przedstawiła Molly Rose Fundation. Wedle ich badań przeprowadzonych na grupie 1050 osób 61% badanych nastolatków w grupie 12-15 lat zachowało co najmniej jedno konto na platformie społecznościowej.

Wychodzi więc na to, że w krótkim terminie zakaz nie spełnia swoich oczekiwań. Co więcej, młodzież wcale nie musi kombinować z obchodzeniem weryfikacji, bo w ogóle jej nie doświadcza. W przypadku Australii mowa więc o przepisie, którego skuteczność rozbija się o egzekucję prawa, a ta pozostawia wiele do życzenia.

Nie oznacza to jednak, że "dokręcenie śruby" i surowe kary za brak weryfikacji rozwiążą problem. Takie myślenie zdaje się dziś przejawem dużej naiwności.

Weryfikacja wieku w social mediach to jak furtka bez płotu

Badanie Molly Rose Fundation wykazało, że dla części nastolatków weryfikacja wieku bynajmniej nie jest problemem. Okazuje się, że obejście procedur nie stanowi dla młodych żadnego problemu.

Wśród najczęściej wybieranych metod na oszukanie kontroli jest podawanie fałszywych danych lub dokumentów. Łącznie wszystkie te metody stanowią od 32 do 40% wszystkich przypadków. Chodzi tutaj np. o podanie fałszywej daty urodzenia lub posługiwanie się cudzym wizerunkiem (np. znanych postaci ze świata lub gier) lub dokumentami. Co dosyć ciekawe, wiele platform zostawia lukę w systemach weryfikacji, pozwalając na nielimitowaną liczbę podejść do procesu.

Kolejnym sposobem jest konto założone i zweryfikowane przez rodzica, rodzeństwo lub znajomego, który ma dostęp do social mediów. Grupa tych obejść stanowi od 7 do 10% całości. Na samym końcu pozostaje korzystanie z narzędzi typu VPN, które w badaniu odpowiadały za 4-5% wszystkich przypadków.

Mamy więc sytuację, w której rząd Australii pochwalił milionami zablokowanych i usuniętych kont, ale okazuje się, że są to dane wybiórcze. Krytycy takich zakazów (w tym także zwolennicy bardziej restrykcyjnego podejścia) wskazują, że nadal 4 na 5 nastolatków nadal korzysta z social mediów. Wytrychem okazuje się tutaj nie tylko słaba egzekucja, ale przede wszystkim spryt nastolatków, którzy wiedzą, jak obchodzić systemy.

Social media nie są jedyne

Zakładając jednak, że zakazy byłyby skuteczne i faktycznie dawałyby narzędzia do blokowania kont nastolatków w social mediach, to nadal nie rozwiązuje problemów. Z internetowymi zachowaniami jest tak, że nie znoszą one próżni, więc tam, gdzie coś znika, ruch przenosi się w zupełnie inne obszary.

Badania australijskich nastolatków pokazują, że nowym miejscem, gdzie nastolatkowie spędzają czas, są platformy do gier (np. Roblox), komunikatory (Discord) czy platformy nieobjęte takim zakazem przez prawo. W rezultacie dochodzi do sytuacji, w której ochrona nastolatków działa w tych obszarach, o których pomyślał rząd. Miejsca i platformy o których (często starzy) politycy nie mają pojęcia pozostały takim samym "dzikim zachodem" jak dawniej.

To zaś prowadzi do jeszcze niebezpieczniejszej sytuacji, bo moderowanie dużych social mediów, takich jak Instagram, TikTok czy YouTube jest dość aktywne i właściciele tych platform dbają o takie kwestie. W przypadku chatów w grach czy komunikatorów nie jest to tak skuteczne, o czym dobitnie przekonuje nas przypadek Robloxa i incydentów z udziałem pedofilii na tej popularnej platformie do gier.

Co zamiast zakazu social mediów?

Czy więc można powiedzieć, że zakaz social mediów dla nastolatków jest zły? Lepszym określeniem jest tutaj stwierdzenie, że nie odpowiada on na realne potrzeby, które wykazuje społeczeństwo. Przypadek Australii daje nam na tacy dowody na to, że nawet prawne zobligowanie gigantów social mediów nie jest tak skuteczne, jak mogłoby się wydawać. Poza tym internet jest materią, którą trudno sztywno kontrolować bez naruszania wolności obywatelskich.

Przykładem odmienne podejście do obecności dzieci w social mediach wykazują Estonia oraz Belgia. Oba kraje nie podpisały Deklaracji z Jutlandii, a więc ogólnoeuropejskiego zobowiązania z 2025 roku, którego celem jest właśnie ograniczenie dostępu dzieciom do social mediów. Estońska minister edukacji - Kristina Kallas - podkreślała, że zakazy niczego nie rozwiązują, bo dzieci zawsze znajdą sposób na ich obejście.

Zamiast tego, proponuje się tam egzekwowanie unijnych przepisów o usługach cyfrowych (DSA), które nakładają na dostawców social mediów przestrzegania przepisów związanych np. z bezpiecznymi algorytmami czy zakazem uzależniających funkcji.

W przypadku Holandii tamtejszy rząd postawił na rekomendację, a nie przepisy. Wytyczne przedstawiane rodzicom nie są prawnie wiążące i dokonują dość istotnego podziału: na typowe social media oraz komunikatory. Same zalecenia są dzięki temu bardzo proste. Od 12 do 13 roku życia można pozwalać na komunikatory, ale typowe social media powinny pojawiać się w życiu dzieci od 15 roku życia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Własne
Przemysław Paterek
Przemysław Paterek

Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCzy zakaz social mediów dla dzieci i młodzieży to dobry pomysł? Czego uczą nas doświadczenia innych krajów »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj