Szczyt czeka nas w marcu – oświadczyła w środę prof. Lacombe, kierowniczka oddziału chorób zakaźnych w szpitalu Saint-Antoine w Paryżu. Jej zdaniem Francja obecnie nie jest jeszcze na etapie „dramatycznego wzrostu liczby zakażonych i zgonów".

We wtorek krajowe służby sanitarne odnotowały najwyższą od końca listopada liczbę hospitalizacji pacjentów z koronawirusem (1995), 315 osób trafiło na oddziały intensywnej terapii.

Lacombe spodziewa się jednak znacznie większego wzrostu liczby zakażeń w nadchodzących tygodniach wraz z rozprzestrzenianiem się wariantu brytyjskiego, uznawanego za bardziej zaraźliwy.

Poproszona o skomentowanie wprowadzenia obowiązku noszenia masek typu FFP2 w transporcie publicznym w niemieckim kraju związkowym Bawaria, ekspertka powiedziała stacji BFM TV, że we Francji zalecenie to jest „przedmiotem wielu debat w środowisku naukowym”. Dodała jednak, że maskę tę bardzo trudno jest nosić przez cały dzień.

W środę zbiera się Rada Obrony, która zdecyduje o kolejnych działaniach sanitarnych we Francji.

Członek Rady Naukowej, wirusolog prof. Arnaud Fontanet uważa, że jeśli obowiązująca obecnie we Francji od 18.00 do 6.00 godzina policyjna nie przyniesie efektów, należy wprowadzić ponowny lockdown. „Wiemy, że godzina policyjna działa, ale tak naprawdę mamy bardzo mało czasu” - ostrzegł ekspert we wtorek wieczorem.