Liczba mieszkań sprzedanych i wprowadzonych w minionym kwartale była niższa od średniej kwartalnej z lat 2017-2019 o odpowiednio 60% i 36%.

"Każdy kolejny tydzień od połowy maja do dziś był skokowo lepszy jeśli chodzi o sprzedaż. Kwiecień był stracony sprzedażowo, przełom kwietnia i maja wskazywał na nadzieję powrotu popytu i rzeczywiście wrócił on w maju. Natomiast w samym czerwcu, np. w Warszawie sprzedało się 60% mieszkań z całego kwartału" - powiedział wiceprezes Kazimierz Kirejczyk podczas konferencji prasowej.

"Trzeba pochwalić deweloperów za poszukiwanie i wdrażanie narzędzi do sprzedaży i komunikacji z klientami" - dodał.

W ocenie JLL, drugi kwartał był okresem, w którym deweloperom udało się uruchomić sprzedaż sporej liczby nowych inwestycji. Było to o tyle niespodziewane, że wyniki z początku 2020 r. wskazywały na poważne problemy w tym zakresie. Nowe wprowadzenia we wszystkich analizowanych przez JLL miastach przewyższyły wolumen transakcji, co sprawiło, że oferta liczona łącznie dla Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta, Poznania i Łodzi wzrosła o 10,5% w stosunku do danych z marca i wyniosła na koniec czerwca 48,9 tys.

Reklama

W opinii ekspertów, nadal jest to oferta "zdrowa". W puli mieszkań dostępnych do zakupu niewiele, bo zaledwie 11% stanowią mieszkania gotowe. Wzrósł natomiast istotnie, z 13% do 23%, udział mieszkań z terminem zakończenia realizacji w 2022 r.

Choć spadki cen mieszkań były wymieniane jako jeden z nieuniknionych efektów pandemii, nabywcy wciąż nie mogą mieć powodów do zadowolenia, ocenia JLL. Spadki średnich cen mieszkań dostępnych w ofercie odnotowane w zaledwie trzech z sześciu analizowanych miast wyniosły nie więcej niż 1%, a Kraków stał się trzecim po Warszawie i Trójmieście rynkiem, na którym średnia przekroczyła symboliczną granicę 10 tys. zł/m2. Zdaniem analityków z JLL, rzeczywiste strategie cenowe deweloperów będą w nadchodzących miesiącach najlepiej widoczne w cenach mieszkań wprowadzanych do sprzedaży, ale na razie jeszcze trudno na ich podstawie wyciągać daleko idące wnioski.

"To co się będzie działo w kolejnych okresach w dużej mierze zależy od tego, co się wydarzy [z pandemią] jesienią i zimą" - podkreślił Kirejczyk.

Według niego, obecnie mamy do czynienia z pewną formą poprawy nastrojów, ponieważ pandemia okazała się nie tak groźna jak można to było sobie wyobrażać 3 miesiące temu.

"Drugi pozytyw - spokojniej zareagowała podaż, co ma związek z potencjałem i doświadczeniem deweloperów i ugruntowanym optymizmem, zwłaszcza dużych firm. Niewykluczony jest scenariusz, nakreślony jeszcze przed pandemią, że w kolejnych kwartałach nastąpi obniżanie skali obrotów, przy równoległym przebiegu podaży i popytu. Jeśli tak się stanie, może się okazać, że cel deweloperów, którym jest obrona obecnego poziomu cen, będzie do zrealizowania" - podsumował Kirejczyk.

Sześć analizowanych przez JLL rynków to: Warszawa, Kraków, Trójmiasto, Wrocław, Poznań i Łódź.