Według opublikowanego w środę rankingu Global Real Estate Bubble Index firmy UBS Group AG, sześć europejskich miast znalazło się w gronie dziewięciu najbardziej niezrównoważonych rynków mieszkaniowych na świecie. Listę otwiera Frankfurt, ale ryzyko bańki spekulacyjnej znacząco wzrosło również w Monachium, Zurichu, Sztokholmie, czy Paryżu. Warszawa uplasowała się na przedostatnim 24. miejscu. Lepiej jest tylko w Dubaju, dla którego wskaźnik przyjął wartość ujemną.

W ubiegłym roku ceny nieruchomości na całym świecie poszybowały w górę, a koszty pożyczek spadły do ​​niespotykanych dotąd wartości. Kupujący bardzo często zmuszeni do długotrwałego pozostawania w domu zaczęli szukać przestronniejszych mieszkań w bardziej zielonych okolicach. Prawie wszystkie badane przez UBS miasta odnotowały wzrost wartości nieruchomości. Twórcy raportu twierdzą, że poluzowanie polityki kredytowej idące w parze z łagodzeniem ograniczeń pandemicznych może na większości rynków wyhamować wzrost cen.

„Średnio ryzyko bańki wzrosło w ciągu ostatniego roku, podobnie jak potencjalna dotkliwość korekty cen w wielu miastach śledzonych przez indeks.” – napisali autorzy raportu. „Pogarszająca się przystępność cenowa, niezrównoważone udzielanie kredytów hipotecznych i rosnąca rozbieżność między cenami a czynszami historycznie były zwiastuny kryzysów mieszkaniowych”.

UBS Global Real Estate Bubble Index / Materiały prasowe

Rynek nieruchomości rozgrzany do czerwoności

W przeciwieństwie do globalnego kryzysu finansowego z 2008 roku, amerykańskie miasta są poza strefą zagrożenia. Natomiast Moskwa i Sztokholm odnotowały największy wzrost ryzyka, podobnie jak Tokio i Sydney, które awansowały w rankingu wraz z boomem na ich rynkach mieszkaniowych.

Między połową 2020 a połową 2021 roku we wszystkich analizowanych miastach wzrost cen, w ujęciu skorygowanym o inflację przyspieszył, do 6 proc. I jest to najwyższy wzrost od siedmiu lat. Rosnące ceny domów i mieszkań powodują, że gospodarstwa domowe coraz bardziej zadłużają się. W efekcie czego przyspieszył również wzrost liczby niespłaconych kredytów hipotecznych i wskaźnika zadłużenia do dochodu. Tak dzieje się przede wszystkim w Kanadzie, Hongkongu i Australii.

Kolejnym skutkiem pandemii jest to, że po raz pierwszy od początku lat 90. XX wieku ceny na obszarach pozamiejskich rosną szybciej niż w miastach, ponieważ firmy i pracownicy chcą dalej pracować zdalnie.

„Długi, kiepski okres dla miejskich rynków mieszkaniowych wydaje się coraz bardziej prawdopodobny.” – czytamy w raporcie.

UBS Global Real Estate Bubble Index / Materiały prasowe