W kapitalizmie niemal wszyscy ludzie utrzymują się z pracy swoich rąk i głów. Wyjątek stanowi wąska grupa rentierów – ci nie muszą pracować, by przeżyć. Dla nich zajęcie może być (nie musi) źródłem zaspokajania potrzeb wyższego rzędu: społecznego uznania czy poczucia misji. Rentierów zostawmy na boku i skupmy się na pracownikach – w tej grupie dochody z pracy w bezpośredni sposób wyznaczają pozycję społeczną jednostki. To one w ogromnym stopniu determinują to, gdzie mieszkasz, co i jak konsumujesz albo z kim się zadajesz. Taka jest rzeczywistość społeczeństwa klasowego.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP