Znikający kandydaci

Reklama

Podczas gdy firmy czasami ignorują niepożądanych kandydatów, to kandydaci do pracy w największej gospodarce Europy zaczęli znikać już na etapie procesu rekrutacyjnego – wynika z badania na grupie 400 rekruterów, które przeprowadzono 1 sierpnia za pośrednictwem Indeed, serwisu internetowego poświęconego ofertom pracy.

Ponad połowa ankietowanych oceniła, że ten trend w ciągu ostatniego roku wzmocnił się, jedna czwarta wskazała, że dzieje się to co najmniej raz w tygodniu, a 10 proc. przyznało, że codziennie traci kontakt z jakimś potencjalnym kandydatem na dane stanowisko.

Z badania wynika, że mężczyźni znikają częściej kobiety.

Brak odpowiedzi po rozmowie

Choć nie jest niczym niezwykłym, że kandydaci nie przychodzą na rozmowę, na którą się umówili, to według 53 proc. rekruterów czymś normalnym stało się też to, że nie otrzymują żadnych wiadomości od aplikujących po odbytej rozmowie rekrutacyjnej. 1/5 rekrutujących nie otrzymała żadnej odpowiedzi nawet od tych kandydatów, którzy zostali już zaakceptowani na dane stanowisko pracy, zaś 7 proc. doświadczyło sytuacji, w której nowy pracownik nie pojawił się w pierwszym dniu pracy.

“Aplikujący często mają wybór pomiędzy wieloma dobrymi ofertami – tak jak w przypadku firm, i nie muszą się trzymać jednego procesu aplikacyjnego do końca” – komentuje Tim Verhoeven, ekspert rekrutacyjny z Indeed.

Poważne problemy niemieckich firm

Dane te podkreślają problem poważnych niedoborów wykwalifikowanej siły roboczej, z jakim zmagać się muszą niemieckie firmy. Po części problem ten jest skutkiem starzejącej się populacji, a po części to efekt zmian na rynku pracy, jakie zaszły w czasie pandemii.

Brak siły roboczej to niejedyny problem, z jakim mierzą się niemieckie firmy. Przedsiębiorcy nad Renem mają poważne komplikacje związane z „wąskimi gardłami” w łańcuchach dostaw oraz rosnącymi cenami energii.