Liczba migrantów, czyli osób urodzonych poza krajem pobytu, na świecie według danych ONZ w 2019 roku przekroczyła 270 mln. Najwięcej było ich w Azji – prawie 84 mln, w Europie – ponad 82 mln i w USA – niemalże 60 mln. W Europie największą liczbę migrantów odnotowano w Niemczech – 13,5 mln, Wielkiej Brytanii – 9,2 mln, we Francji – 8,3 mln oraz w Hiszpanii i Włoszech – po 6 mln. Globalnie 49 krajów przyjęło do tej pory połowę światowych migrantów i zatrudnia prawie 34 proc. pracowników urodzonych za granicą. Jeden na pięciu migrantów żyje w 20 światowych metropoliach, do których należą: Pekin, Berlin, Bruksela, Buenos Aires, Chicago, Hongkong, Londyn, Los Angeles, Madryt, Moskwa, Nowy Jork, Paryż, Seul, Szanghaj, Singapur, Sydney, Tokio, Toronto, Wiedeń i Waszyngton.

Znaczna część migrantów świadczy pracę, choć na różnych zasadach: jest zatrudniana na etacie, na umowach czasowych, w niepełnym wymiarze czy wykonuje prace doraźne. Dane OECD wskazują, że najwyższy odsetek osób pracujących w całej populacji migrantów w danym kraju jest w Islandii – ponad 82 proc., na dalszym miejscu plasują się Izrael i Czechy – 79,2 proc., Słowacja i Nowa Zelandia – około 78 proc. oraz Wielka Brytania – prawie 75 proc. W Niemczech to nieco ponad 70 proc., we Francji prawie 60 proc, a najmniej w Turcji – 44 proc.

Przeciętnie migranci stanowią 14 proc. zatrudnionych w europejskich gospodarkach, ale różnice między regionami są znaczne. Średnia różnica między regionami o najwyższej i najniższej partycypacji osób urodzonych za granicą w rynku pracy wynosi 13 proc. Najwyższy udział migrantów w sile roboczej w Europie można spotkać w okręgach Brukseli i Genewy, gdzie dochodzi on do 50 proc., ale to po części wynik umiejscowienia tam wielu światowych i paneuropejskich organizacji. W większości stolic krajów OECD migranci stanowią średnio około 20 proc. liczby zatrudnionych.

Połowa lekarzy i dwie trzecie pielęgniarek w Londynie to migranci, w Brukseli to 45 proc.

Nadreprezentację migrantów można spotkać w wielu profesjach, szczególnie tych niewymagających wysokich kwalifikacji. W dużych miastach w 2019 roku migranci stanowili ponad 25 proc. niewykwalifikowanych pracowników (np. personel sprzątający – 38 proc., pracownicy branży budowlanej – 23 proc., pracownicy branży hotelarskiej i turystycznej – 25 proc., operatorzy maszyn i urządzeń – 20 proc., opiekunowie osób starszych i chorych – 19 proc.). Wśród zawodów wymagających wysokich kwalifikacji udział migrantów największy był w opiece zdrowotnej. Aż 23 proc. lekarzy w dużych i średnich miastach to osoby urodzone za granicą, duża część poza Unią Europejską. To samo dotyczy pielęgniarek i personelu pomocniczego. W niektórych stolicach system opieki zdrowotnej bez migrantów zasadniczo nie mógłby funkcjonować. Na przykład połowa lekarzy i dwie trzecie pielęgniarek w Londynie to migranci, w Brukseli to 45 proc.; w Luksemburgu aż 70 proc. lekarzy pochodzi z zagranicy. W innych zawodach wymagających wysokich kwalifikacji zauważalnie wysoki udział migrantów można odnotować w edukacji – 8 proc. i sektorze telekomunikacyjno-informatycznym – 14 proc.

W państwach unijnych przeciętnie 11 proc. pracujących jest zatrudnionych na podstawie kontraktów tymczasowych. Najmniej jest ich w Europie Wschodniej, głównie w krajach bałtyckich oraz Rumunii, a najwięcej, 20 proc., w Hiszpanii. Migranci znacznie częściej stają się stroną takich umów. W państwach o wysokich dochodach jest ich przeciętnie 27 proc., a dodatkowo 15 proc. pracuje w niepełnym wymiarze czasu pracy. Dotyczy to zarówno pracowników z innych krajów Unii, jak i spoza. Zatrudnienie tych pierwszych na umowach czasowych jest o 16 proc. bardziej prawdopodobne niż miejscowej siły roboczej, a w przypadku tych drugich prawdopodobieństwo rośnie niemal do 50 proc. – wynika z raportu Komisji Europejskiej. W przypadku takich krajów jak Polska, Cypr, Włochy i Hiszpania – jest jeszcze wyższe. Proporcje takie utrzymują się mimo uwzględnienia kwalifikacji, poziomu edukacji czy wieku.

Migracyjna luka płacowa

Różnice w warunkach zatrudnienia znajdują odzwierciedlenie w płacy migrantów. Ponad połowa pracujących przybyszów z UE i spoza Unii otrzymuje wynagrodzenie mieszczące się w czterech dolnych decylach struktury dochodów otrzymywanych z pracy. Według danych Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) migranci w krajach rozwiniętych zarabiają miesięcznie o 18,4 proc. mniej, a biorąc pod uwagę stawkę godzinową przeciętnie 13 proc. mniej od lokalnych pracowników (różnica wynika z mniejszej liczby przepracowanych godzin). W niektórych krajach luka płacowa jest jednak znacznie większa. Biorąc pod uwagę stawki godzinowe na Cyprze, we Włoszech, w Portugalii i Austrii wynosi ona odpowiednio 42, 30, 29 i 25 proc., choć średnia różnica w krajach unijnych to tylko 9 proc.

Niepokojącym zjawiskiem jest także pogłębianie luki płacowej. Do państw, w których wzrosła ona najbardziej w ciągu ubiegłych pięciu latach, należą: Słowenia – o ponad 25 pkt. proc., Luksemburg – o 12,4 pkt. proc. i Austria – o blisko 10 pkt. proc. Tylko w niewielu państwach (Grecja, Estonia, Dania, Islandia, Hiszpania) luka płacowa uległa zawężeniu. Dodatkowymi czynnikami dyskryminującymi migrantów w pracy są ograniczony dostęp do szkoleń i ubezpieczeń społecznych, ograniczenia w korzystaniu z praw związkowych, ale przede wszystkim nieuwzględnianie ich poziomu edukacji w momencie zatrudnienia, głównie z uwagi na brak odpowiednich procedur nostryfikacji kompetencji zawodowych. W USA i w Finlandii przybysze z ukończoną szkołą średnią to odpowiednio 78 i 98 proc. migrantów w kraju, jednak odsetek stanowisk pracy wymagających kompetencji na tym poziomie wynosi tylko 35 i 50 proc. ogółu zatrudnionych migrantów.

Szczególnie trudna jest sytuacja pracujących za granicą kobiet, które doświadczają podwójnej dyskryminacji – ze względu na obce pochodzenie i płeć, a luka płacowa w ich przypadku rośnie średnio globalnie do 21 proc., w krajach rozwiniętych – do 19 proc. To częściowo także konsekwencja wykonywania przez nie prac domowych i opiekuńczych (w 73 proc. przypadków zajmują się tym kobiety). Odmiennie przedstawia się natomiast sytuacja płacowa migrantów w krajach słabo i średnio rozwiniętych. Tam migranci to raczej osoby o wysokich kwalifikacjach ze stawką godzinową średnio o ponad 17 proc. wyższą niż w przypadku lokalnych pracowników.

Pandemia uświadomiła wielu państwom znaczenie migrantów w procesie zapewnienia efektywnego funkcjonowania wielu usług publicznych, jak ochrona zdrowia, opieka społeczna, produkcja i dystrybucja żywności czy utrzymanie czystości. Niektóre państwa zdecydowały się na przyspieszenie i uproszczenie procedur umożliwiających migrantom wykonywanie pracy – wydały tymczasowe wizy lub pozwolenia na pracę. We Włoszech dotyczyło to wybranych branż, jak rolnictwo, rybołówstwo, opieka i prace domowe. Wielka Brytania przyznała bezpłatne wizy pracownikom sektora zdrowia i opieki społecznej. Francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych zapowiedziało szybki proces naturalizacji obcokrajowców mogących świadczyć pracę w sektorach krytycznych dla zwalczania epidemii i jej skutków.

Istotną kwestią i wyzwaniem w wielu krajach jest zapewnienie migrantom dostępu do opieki zdrowotnej. Analizy MGI przeprowadzone w latach 2018-2020 wskazują na duże zróżnicowanie w tym zakresie pomiędzy państwami. W niespełna jednej trzeciej spośród 51 badanych państw zakres opieki zdrowotnej w przypadku miejscowych zatrudnionych i migrantów był taki sam. W większości państw jest to jednak następstwem statusu migracyjnego, w pozostałych pracujący przybysze mogli liczyć na pomoc jedynie w nagłych przypadkach. Badania MGI pokazują, że w czasie pandemii jedno na pięć badanych państw zapewniło migrantom dodatkowe możliwości opieki oraz świadczeń zdrowotnych. Adresatami były jednak głównie osoby o statusie uchodźcy. Według dostępnych i niepełnych jeszcze danych 13 proc. państw przedsięwzięło dodatkowe działania rozszerzające dostęp migrantów do opieki zdrowotnej. Ponad 55 proc. krajów nie dysponowało zinstytucjonalizowaną formą udzielania świadczeń zdrowotnych, choć twierdziło, że jest przygotowane na działania o charakterze doraźnym. Migranci mogli też częściowo liczyć na pomoc placówek konsularnych reprezentujących ich kraje pochodzenia (69 proc.) w postaci zapewnienia lub przedłużenia dokumentów podróży i ułatwień w zakresie repatriacji.

Dostęp do opieki zdrowotnej przez migrantów nabrał krytycznego znaczenia w okresie pandemii, gdyż z racji statusu materialnego (30 proc. doświadcza biedy) i w większości przypadków niemożliwego do wykonywania zdalnie zawodu byli i są oni znacznie bardziej narażeni na zarażenia, a procent zgonów wśród tych społeczności znacznie przewyższa średnią dla całej populacji, wynika z analizy OECD. Na przykład w Wielkiej Brytanii do września zeszłego roku jednak trzecia pacjentów w stanie krytycznym pochodziła z mniejszości etnicznych, podczas gdy średnia krajowa wynosiła 22 proc. We Francji występowało zjawisko nawet dwukrotnie wyższej umieralności migrantów w porównaniu z rodowitymi mieszkańcami kraju. W Szwecji w czasie pierwszej fazy pandemii poziom zgonów wśród przybyszów w wieku ponad 40 lat z Iraku, Syrii i Somalii był o 220 proc. wyższy niż średnia z lat 2016-2019. Zjawisko wysokiej nadumieralności migrantów wystąpiło też w innych krajach, jak Norwegia, Dania czy Portugalia, a poza Europą w USA, gdzie 41 proc. ofiar koronawirusa to przybysze z Ameryki Łacińskiej i Kanady.

Skutkiem pandemii i towarzyszącej jej recesji jest też większe prawdopodobieństwo utraty pracy przez migrantów w porównaniu z miejscowymi pracownikami. Wynika to z kilku czynników – są nadreprezentowani na wielu stanowiskach pracy, mogą więc znacznie częściej zostać zwolnieni, tym bardziej, że nie dysponują stałą umową o pracę. Z reguły są to osoby o krótkim stażu pracy i niskich kwalifikacjach, a także często znacznie młodsze niż ich lokalni odpowiednicy. Koszty ich zwolnienia są także znacznie niższe. Ponadto badania historyczne dowodzą, że w czasie recesji pracodawcy mają tendencję do pomijania migrantów przy nowych zatrudnieniach.

Wśród Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ (UN SDG) na rok 2030 znajdują się także wskazania dotyczące pracy migrantów (8.5 i 8.8). Wzywają one do zagwarantowania równej pracy, płacy i praw pracowniczych zatrudnionym bez względu na ich pochodzenie. Niestety pandemia i jej skutki czynią je jeszcze trudniejszymi do realizacji.

Mirosław Ciesielski, wykładowca akademicki; specjalizuje się w rynkach finansowych, opisuje zmiany na rynku fintechów i startupów.
Źródło nieznane