Uczestnicy akcji mówili, że chcą zmian w kraju, możliwości wyboru i mają dość pogardy, z którą traktuje ich władza. Wielu z nich wskazywało na to, że o wyjściu na pokojową akcję zadecydowały ostatnie zatrzymania polityków i aktywistów, a także nonszalancja, z jaką ich zdaniem prezydent Alaksandr Łukaszenka potraktował epidemię koronawirusa.

Akcja rozpoczęła się około godz. 18 i pomimo wielkiej ulewy, która rozpętała się godzinę później, nie została przerwana. Łańcuch zaczęto tworzyć przy budynku filharmonii przy placu Jakuba Kołasa i następnie – w miarę dochodzenia nowych ludzi – rozciągnięto na kilka kilometrów. Po kilku godzinach „Nasza Niwa” informowała o tysiącu uczestników akcji, policzonych przez niezależnych obserwatorów, jednak było ich później więcej, ponieważ ciągle dochodziły nowe osoby.

Pomimo oficjalnego zakończenia akcji około godz. 21, do łańcucha dołączali ludzie i stopniowo przesuwał się on w kierunku centrum, do Placu Niepodległości, gdzie mieści się siedziba rządu i parlamentu Białorusi.

Akcję zorganizowali politycy koalicji centroprawicowej – Wolha Kawalkawa (Białoruska Chrześcijańska Demokracja), Jury Hubarewicz (Ruch o Wolność) i Mikałaj Kazłou (Zjednoczona Partia Obywatelska). Początkowo miała być poświęcona aktywistom i politykom już odsiadującym kary aresztu – Siarhiejowi Cichanouskiemu, Pawłowi Siewiaryńcowi, Mikole Statkiewiczowi.

W czwartek do tego grona dołączył Wiktar Babaryka, potencjalny kandydat w sierpniowych wyborach prezydenckich. On i jego syn zostali zatrzymani w związku z tzw. sprawą Biełhazprambanku. Babaryka miał – według śledczych – kierować grupą przestępczą, która unikała płacenia podatków i prała pieniądze.

Reklama

W ciągu ostatnich tygodni zatrzymywano na Białorusi aktywistów i polityków. Wielu skazano na kary aresztu, inni otrzymali kary grzywny. Władze w większości zarzucają im udział w nielegalnych akcjach, za które uznano zgromadzenia podczas pikiet wyborczych i zbiórki podpisów.

Jak podaje Biełsat, powołując się na informacje otrzymane przez krewnych zatrzymanych osób, wiele z nich jest poddawane presji psychologicznej i torturom. W więzieniu trafiają do karceru, odbierana jest im odzież czy przedmioty higieny osobistej.

W czwartek odbył się online kolejny proces polityka Pawła Siewiaryńca, który odsiadywał już 75-dniową karę aresztu, a teraz otrzymał jeszcze kolejne 15 dni. Opozycjonista oświadczył, że w proteście przeciwko warunkom przetrzymywania w areszcie i umieszczeniu w karcerze, próbował podciąć sobie żyły. MSW Białorusi stwierdziło później w komentarzu, że nie jest to prawda.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

just/ ap/