Turcja domaga się od Francji przeprosin za incydent z udziałem fregat

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 lipca 2020, 14:37
Szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu powiedział w czwartek, że Ankara oczekuje, iż Francja przeprosi za incydent między okrętami wojennymi obu krajów, do którego doszło na Morzu Śródziemnym. Spór w tej sprawie miało rozstrzygnąć śledztwo NATO, które nie przyniosło jednak rozwiązania.

"Oczekujemy od Francji, że przeprosi, przeprosi w sposób bezwarunkowy (...). Jest rzeczą nie do zaakceptowania, by Francja pozwalała sobie na fałszywe oskarżenia wobec Turcji" - oświadczył Cavusoglu podczas wizyty w Berlinie.

Według francuskiego resortu sił zbrojnych 10 czerwca francuska fregata rakietowa Courbet, podczas swojej misji identyfikowania statku towarowego podejrzanego o udział w handlu bronią, była celem trzykrotnego namierzenia radarem do kierowania ognia przez turecką fregatę. Ankara zaprzeczyła tym doniesieniom.

Dochodzenie NATO w sprawie incydentu nie rozstrzygnęło, która strona ponosi winę za ten incydent, choć Francja oskarżyła turecką fregatę o agresywne zachowanie.

Relacje między Paryżem a Ankarą są ostatnio bardzo napięte ze względu na zaangażowanie wojsk tureckich w konflikt w Libii.

W środę ambasador Turcji we Francji Ismail Hakki Musa podczas przesłuchania przez francuskich senatorów powiedział, że polityka Paryża wobec Libii "jest stronnicza", a Francja przymyka oko na naruszanie embarga ONZ na broń przez Zjednoczone Emiraty Arabskie i Egipt na korzyść walczącego z libijskimi siłami rządowymi dowódcy Chalify Haftara.

We wtorek Cavusoglu zdecydowanie potępił - jak to określił - "destrukcyjne podejście" Francji w Libii, oskarżając ją o dążenie do wzmocnienia obecności Rosji w tym kraju, rozdartym wojną domową od 2011 roku. Dzień wcześniej prezydent Francji Emmanuel Macron oskarżył Turcję o "historyczną i karną odpowiedzialność" w tym konflikcie.

Turcja wspiera wojskowo uznawany przez ONZ rząd jedności narodowej (GNA) z siedzibą w Trypolisie, którego siły walczą z samozwańczą Libijską Armią Narodową (ANL) pod wodzą Haftara.

Generał stworzył na wschodzie kraju równoległą administrację z siedzibą w Bengazi; jest wspierany przez ZEA, Egipt i Rosję. Według wielu ekspertów Francja po cichu popiera Haftara, choć oficjalnie temu zaprzecza.

Paryż poinformował NATO, iż zawiesił swój udział w operacji morskiej na Morzu Śródziemnym, gdy dochodzenie w sprawie niedawnego incydentu między francuskimi i tureckimi okrętami wojennymi nie potwierdziło roszczeń Francji. (PAP)

fit/ kar/

arch.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj