Rosja/ Współpracowniczka Nawalnego zatrzymana koło domu domniemanego funkcjonariusza FSB

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 grudnia 2020, 19:37
Współpracowniczka Aleksieja Nawalnego, Lubow Sobol, została zatrzymana w poniedziałek koło domu domniemanego funkcjonariusza FSB Konstantina Kudriawcewa, który według portali śledczych był zamieszany w próbę otrucia opozycjonisty.

Sobol pojawiła się pod domem, w którym mieszka Kudriawcew, zaraz po opublikowaniu nagrania rozmowy Nawalnego z funkcjonariuszem. Opozycjonista, podszywając się pod inną osobę, uzyskał w tej rozmowie pewne szczegóły operacji swego otrucia, zorganizowanej według niego przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa. Rozmowę upubliczniono w poniedziałek w internecie. Sobol relacjonowała, co dzieje się pod domem domniemanego funkcjonariusza po tej publikacji.

Policjanci zatrzymali ją na oczach dziennikarzy, gdy wyszła z samochodu. Zabrali także jej współpracownika Konstantina Raspopowa.

W rozmowie telefonicznej z Kudriawcewem Nawalny przedstawił się jako współpracownik Nikołaja Patruszewa, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji. Poprosił swego rozmówcę, by pomógł mu napisać krótki raport dla władz na temat fiaska operacji otrucia Nawalnego. Rozmówca opozycjonisty faktycznie przyznał się, że uczestniczył w tej operacji i wyjaśnił niektóre szczegóły. Z rozmowy wynika, że substancję trującą sprawy nanieśli na dolną bieliznę Nawalnego.

O takiej możliwości mówił jeszcze we wrześniu br. chemik Władimir Uglew, jeden z naukowców, którzy w ZSRR pracowali nad bojowymi środkami trującymi określanymi nazwą Nowiczok. Mówił on jesienią br., że Nawalny, zanim poczuł się źle na pokładzie samolotu, wstał wcześnie rano przed podróżą, a objawy zatrucia wystąpiły u niego dopiero w trakcie lotu. W rozmowie z portalem Meduza w poniedziałek chemik wyjaśnił, że wniosek o truciźnie na bieliźnie nasunął mu się dlatego, że jest to tak osobista część ubrania, że nie ma ryzyka skażenia osób postronnych.

Tymczasem przed budynkiem FSB na Placu Łubiańskim w Moskwie rozpoczęły się w poniedziałek jednoosobowe pikiety, policja zatrzymała jedną osobę - podał wieczorem w poniedziałek portal Meduza.

Rozmowy telefoniczne z domniemanymi sprawcami swego otrucia Nawalny przeprowadził, zanim jeszcze 14 grudnia br. portale śledcze opublikowały ich nazwiska. Portale Bellingcat i The Insider podały przed tygodniem, że w operacji tej uczestniczyli eksperci FSB ds. broni chemicznej. Należeli oni do specjalnej jednostki FSB i podążali za Nawalnym w czasie jego podróży do Tomska, podczas której w sierpniu br. został otruty. Opozycjonista poczuł się źle w trakcie lotu z Tomska do Moskwy. Piloci lądowali awaryjnie w Omsku, gdzie przewieziono go do szpitala. Stamtąd Nawalny został na prośbę rodziny przewieziony do Niemiec, gdzie do tej pory przebywa na rehabilitacji.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

awl/ kib/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj