"Myślę, że jest to absolutnie możliwe. Jesteśmy Słowianami. Mamy serca. Nasi żołnierze wiedzą, że migranci jadą do Niemiec. Może ktoś im pomagał. Nawet nie będę się temu przyglądał" - powiedział Łukaszenka w wywiadzie na wyłączność udzielonym brytyjskiej stacji BBC w pałacu prezydenckim w Mińsku.

Zaprzeczył jednak, by zapraszał tysiące migrantów na Białoruś, by sprowokować kryzys graniczny. "Powiedziałem im, że nie zamierzam zatrzymywać migrantów na granicy, przetrzymywać ich na granicy, a jeśli od teraz nadal będą przyjeżdżać, to i tak ich nie zatrzymam, bo oni nie przyjeżdżają do mojego kraju, oni jadą do waszych. To właśnie miałem na myśli. Ale ja ich tu nie zapraszałem. I szczerze mówiąc, nie chcę, żeby jechali przez Białoruś" - przekonywał Łukaszenka.

Reklama

Polska i inne kraje Unii Europejskiej zarzucają Łukaszence, że specjalnie sprowokował kryzys migracyjny na granicy z Polską, a także Litwą i Łotwą w odwecie za sankcje nałożone na Białoruś za brutalne rozprawienie się z przeciwnikami, którzy wzięli udział w masowych protestach po wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 roku.

Dziennikarz BBC poinformował, że pytając Łukaszenkę o pobicia uczestników pokojowych demonstracji, próbował mu wręczyć nagranie wideo pokazujące ludzi wychodzących z cieszącego się złą sławą aresztu w Mińsku z obrażeniami, których doznali w wyniku tortur. "OK, OK, przyznaję to, przyznaję to. Ludzie byli bici w areszcie śledczym na Akrescinie. Ale byli też bici milicjanci, a tego nie pokazaliście" - odparł Łukaszenka.

Następnie zapytany został o niszczenie na Białorusi społeczeństwa obywatelskiego, w tym zamknięcie od lipca 270 organizacji pozarządowych, na co białoruski przywódca odpowiedział: "Zmasakrujemy wszystkie szumowiny, które wy (Zachód) finansowaliście. Och, jesteście zdenerwowani, że zniszczyliśmy wszystkie wasze struktury! Wasze organizacje pozarządowe, czymkolwiek one są, za które płaciliście".

Przeprowadzenie przez BBC rozmowy z Łukaszenką skrytykowała Swiatłana Cichanouska, przywódczyni białoruskiej opozycji i jego kontrkandydatka w wyborach prezydenckich z sierpnia 2020 r., które państwa zachodnie uznały za sfałszowane. W przekazanym przez jej biuro komunikacie napisano, iż ten wywiad jest "udzielaniem głosu dyktatorowi".