Gruzja u progu rewolucji? Część pracowników MON i MSZ nie chce zerwania z UE

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
29 listopada 2024, 15:07
Gruzja
Gruzja u progu rewolucji? Część pracowników MON i MSZ nie chce zerwania z UE/ShutterStock
Po tym, jak około stu pracowników gruzińskiego MSZ zaprotestowało w liście przeciw zerwaniu przez rząd negocjacji z UE, kilkudziesięciu pracowników gruzińskiego ministerstwa obrony wydało w piątek wspólne oświadczenie w tej samej sprawie. W dokumencie wyrazili poparcie dla proeuropejskiego kursu Gruzji.

Część MON i MSZ nie zgadza się z decyzją rządu

"To właśnie europejska i euroatlantycka integracja jest bezalternatywnym sposobem na dalsze wzmocnienie bezpieczeństwa kraju i wzmocnienie jego suwerenności oraz jest głównym priorytetem polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, co jest zapisane w konstytucji Gruzji (...)" - podkreślono we wspólnym oświadczeniu podpisanym przez ponad 40 pracowników ministerstwa obrony.

Wcześniej około stu pracowników gruzińskiego MSZ podpisało list otwarty przeciwko decyzji rządu w Tbilisi. Wiceprzewodnicząca parlamentu uznała, że powinni odejść z pracy.

KE żąda przestrzegania unijnych wartości

30 października Komisja Europejska poinformowała o zawieszeniu procesu akcesyjnego z Gruzją i zapowiedziała, że nie zaleci przywrócenia go, jeśli władze w Tbilisi nie zaczną przestrzegać unijnych wartości, w tym nie wyjaśnią nieprawidłowości podczas październikowych wyborów parlamentarnych.

W czwartek premier Irali Kobachidze oznajmił, że Gruzja sama zawiesza do 2028 r. rozmowy o członkostwie.

Protesty w Tbilisi

W reakcji na tę decyzję tysiące osób wyszły na ulice Tbilisi. Protesty miały miejsce również w innych miastach. W stolicy siły porządkowe użyły armatek wodnych i gazu łzawiącego, by rozpędzić demonstrację.

Według oficjalnych danych zatrzymano 43 osoby, a kilkadziesiąt osób zostało poszkodowanych, w tym około 20 dziennikarzy – poinformował portal NewsGeorgia.

Premier podziękował w piątek policji za to, że "zapobiegła przemocy i zaprowadziła porządek na alei Rustawelego" i uznał, że wczorajsze zajścia to efekt "wcześniej zorganizowanej i zaplanowanej przez radykalną opozycję przemocy".

Natalia Dziurdzińska (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj