"Palestyna zdecydowała się zrezygnować z prawa do przewodniczenia radzie Ligi na jej obecnym posiedzeniu. Nie ma żadnego zaszczytu w oglądaniu Arabów pędzących w kierunku normalizacji (stosunków z Izraelem - PAP) podczas tej prezydencji" - powiedział Maliki na konferencji prasowej w Ramallah.

Palestyńczycy postrzegają porozumienia, które Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn podpisały tydzień temu z Izraelem w Waszyngtonie, jako zdradę ich sprawy i wysiłków zmierzających do utworzenia niepodległego państwa na terenach okupowanych przez Izrael - przypomina agencja Reutera. Umowy między państwami dotyczyły m.in. zawarcia pokoju oraz nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych.

Dwa tygodnie temu LPA odrzuciła palestyńską propozycję potępienia normalizacji stosunków z Izraelem przez kraje arabskie - informuje AFP. "Nie zgadzamy się, by upadek moralny, który można było zaobserwować na ostatnim spotkaniu, (...) był związany z naszym przewodnictwem" - zaznaczył Malik.

Palestyna kieruje radą LPA od 7 września. Jej kadencja miała trwać do marca przyszłego roku.

Do niedawna rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego postrzegane było jako warunek niezbędny do normalizacji stosunków między Izraelem a krajami arabskimi. W ostatnich latach Izraelowi i USA udało się przekonać kraje Zatoki Perskiej, że ważniejsze niż sprawa palestyńska jest wspólne zagrożenie ze strony Iranu - ocenia AFP.

Reklama

Pierwszymi krajami arabskimi, które uznały Izrael i zawarły z nim pokój były Egipt w 1979 r. i Jordania w 1994 r.

Po podpisaniu porozumień w Waszyngtonie prezydent USA Donald Trump wyraził przekonanie, że śladem ZEA i Bahrajnu podąży kolejnych "pięć lub sześć" państw arabskich. Według źródeł palestyńskich cytowanych przez AFP mogą to być Oman, Sudan, Mauretania i Maroko.

Polecamy: Reuters: Chiny rozwijają program masowej pracy w Tybecie. Uczą rolników pracy w fabrykach