USA zezwoliły Korei Płd. na rozwój pocisków o zasięgu ponad 800 km

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 maja 2021, 17:20
Przywódcy USA i Korei Płd. uzgodnili zniesienie wytycznych zakazujących Korei Płd. posiadania pocisków o zasięgu ponad 800 km, a więc zdolnych do ataku poza Półwyspem Koreańskim. Chiny nie zgłosiły zastrzeżeń – przekazał w poniedziałek resort obrony w Seulu.

Zniesienie wytycznych ma wzmocnić zdolności obronne Korei Płd. Uznawane jest też za element realizowanej przez USA strategii mającej na celu odpowiedź na wzrost wpływów ChRL – pisze południowokoreańska agencja prasowa Yonhap, powołując się na ekspertów.

Pekin dzieli od Seulu niecałe 1000 km, a Pjongjang, stolicę komunistycznej Korei Płn. - niespełna 200 km.

Rzecznik ministerstwa obrony Korei Płd. Bu Seung Czan oświadczył w poniedziałek, że Seul nie otrzymał od Pekinu żadnej skargi na tę decyzję. „Nie sądzę, że w tej kwestii powinniśmy podejmować decyzje, biorąc pod uwagę wpływ na sąsiednie kraje” – zaznaczył.

Wytyczne wprowadzono w 1979 roku i początkowo zabraniały one Korei Płd. rozwoju pocisków o zasięgu większym niż 180 km i ładunku powyżej 500 kg. Od 2001 roku restrykcje stopniowo rozluźniano, a w roku 2017 całkowicie zniesiono ograniczenie wagi ładunku – przypomina Yonhap.

Decyzję o zniesieniu 800-kilometrowego limitu zasięgu ogłoszono po piątkowym spotkaniu prezydentów USA Joe Bidena i Korei Płd. Mun Dze Ina w Waszyngtonie.

W komunikacie po tym spotkaniu obaj przywódcy ponownie podkreślili wagę sojuszu łączącego ich kraje i zamiar całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego. Zobowiązali się też do „utrzymywania szacunku dla prawa międzynarodowego”, w tym w zakresie swobody żeglugi i przelotów w regionie Morza Południowochińskiego.

Biden i Mun podkreślili także wagę utrzymania „pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej” oraz „promowania praw człowieka i kwestii praworządności zarówno w naszych krajach, jak i za granicą”.

W reakcji na ten komunikat rzecznik chińskiego MSZ przestrzegł w poniedziałek USA i Koreę Płd. przed ingerencjami w sprawy Tajwanu.

W komunikacie ze spotkania Biden-Mun nie wymieniono Chin z nazwy, co według pierwszego wiceministra spraw zagranicznych Korei Płd. Czoi Dzung Kuna miało zostać pozytywnie ocenione przez władze w Pekinie. Chiński ambasador w Seulu Xing Haiming oświadczył jednak, że Pekin zdaje sobie sprawę, że część komunikatu była wymierzona w Chiny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj