Chińskie władze: Importowane towary są powodem nowych ognisk koronawirusa w naszym kraju

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 listopada 2020, 11:51
Chiny
<p>Chiny</p>/ShutterStock
W kilku chińskich miastach zgłoszono w ostatnich dniach nowe zakażenia koronawirusem, co podsyciło obawy o drugą falę pandemii w tym kraju. Lokalni urzędnicy w Szanghaju i Tiencinie twierdzą, że wirus przybył z zagranicy na importowanych towarach.

Dwaj pracownicy portu w Tiencinie zakazili się koronawirusem poprzez kontakt ze sprowadzanymi z Ameryki Północnej świńskimi głowami – oświadczył na konferencji prasowej we wtorek po południu przedstawiciel miejskiego Centrum Kontroli Chorób Zhang Ying.

Produkty nie zostały przebadane na obecność wirusa, ale w miejscu, w którym towar leżał po wyciągnięciu z magazynu, znaleziono taką samą odmianę patogenu, jaką wykryto u zakażonych pracowników – zaznaczył urzędnik.

W Szanghaju, gdzie przez pięć miesięcy nie wykrywano lokalnych infekcji, od 9 listopada zgłoszono siedem nowych przypadków Covid-19. Władze miasta twierdzą, że pierwsi pacjenci to pracownicy lotniska, którzy 30 października bez maseczek ochronnych czyścili od środka pochodzący z Ameryki Północnej kontener.

„Badania w Chinach i za granicą wykazały, że koronawirus może przetrwać w zamkniętym, wilgotnym środowisku” – powiedział w poniedziałek urzędnik szanghajskiego Centrum Kontroli Chorób Sun Xiaodong. Nie sprecyzował, czy przebadane zostały próbki pobrane z kontenera.

W Tiencinie po wykryciu nowych zakażeń lokalnych władze poddały testom przesiewowym prawie 2,5 mln mieszkańców jednej z dzielnic miasta. Wszystkie te badania dały wynik ujemny – poinformowała miejscowa komisja zdrowia.

Chińskie władze wielokrotnie informowały o przypadkach wykrycia koronawirusa na opakowaniach żywności sprowadzanej z zagranicy. Stosują również skrupulatne kontrole takich produktów i tymczasowe zakazy importu wobec eksporterów, których towar uznano za zainfekowany.

W Chinach kontynentalnych największa fala zakażeń minęła w marcu, ale od tamtej pory w niektórych miastach i regionach pojawiały się lokalne ogniska infekcji na mniejszą skalę. Władze stanowczo na nie reagowały, stosując masowe testy przesiewowe i ograniczenia w ruchu osób, by nie dopuścić do drugiej fali pandemii w całym kraju.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj