Resort stwierdził w oświadczeniu, że nałożył sankcje na cztery podmioty i dziewięć osób, w tym na byłego przywódcę Partii Konserwatywnej Iaina Duncana Smitha i Komisję Praw Człowieka Partii Konserwatywnej, za "złośliwe rozpowszechnianie kłamstw i dezinformacji".

Objęte sankcjami osoby i ich rodziny mają zakaz wjazdu na terytorium Chin, natomiastachińscy obywatele i instytucje nie mogą utrzymywać żadnych relacji z ukaranymi podmiotami.

"Chiny zastrzegają sobie prawo do podjęcia dalszych działań" - oświadczył resort. "Chiny są zdecydowane chronić swoją suwerenność narodową, interesy w zakresie bezpieczeństwa i rozwoju i ostrzegają stronę brytyjską, aby nie podążała dalej złą ścieżką. W przeciwnym razie Chiny zdecydowanie zareagują" - ostrzegło chińskie MSZ.

Sankcje Pekinu są efektem nagonki prasowej w Chinach i odwetem za zestaw sankcji nałożonych przez UE, USA, Wielką Brytanii i Kanady na czterech urzędników i jedną państwową instytucję z Chin za „poważne pogwałcenia praw człowieka” Ujgurów i innych muzułmanów w regionie Sinciang na zachodzie ChRL.

W poniedziałek chińskie MSZ ogłosiło sankcje odwetowe wobec 10 polityków i badaczy oraz czterech instytucji z UE. Są wśród nich europosłowie i posłowie parlamentów krajowych, a także niemiecki etnolog Adrian Zenz, autor licznych raportów na temat sytuacji Ujgurów w Sinciangu.

Pekin nałożył sankcje również na Komitet ds. Politycznych i Bezpieczeństwa Rady Unii Europejskiej, Podkomisję ds. Praw Człowieka Parlamentu Europejskiego, niemiecki think tank MERICS oraz duńską organizację Alliance of Democracies Foundation (AoD).

Sankcje odwetowe polegają na zakazie wjazdu tych osób i ich krewnych do Chin kontynentalnych, Hongkongu i Makau. Objęte nimi osoby, a także związane z nimi firmy i instytucje nie będą też mogły prowadzić interesów z Chinami – napisano w komunikacie MSZ.

Chińskie władze zaprzeczają oskarżeniom o wykorzystywanie pracy przymusowej i łamanie praw człowieka Ujgurów w Sinciangu. (PAP)