W październiku ubiegłego roku rosyjska "Nowaja gazieta" pisała, że w tzw. grupie Wagnera pracuje ok. 6 tys. osób, w tym ok. 2,5 tys. przebywa w Syrii.

Jak donosi Republic, ok. tysiąca spośród 3602 członków grupy stale przebywa w Kraju Krasnodarskim w południowo-zachodniej Rosji, gdzie od 2015 r. mieści się jej baza. W bazie najemnicy przygotowują się do wyjazdu do Syrii. Dodaje, że do grupy często dołączają byli wojskowi i weterani, którzy po zakończeniu służby nie mogli znaleźć pracy.

Portal zaznacza, że przez 2,5 roku utrzymanie grupy wyniosło ok. 17,4 mld rubli (ponad 1 mld zł). Znaczna część tych środków została przeznaczona na wynagrodzenia dla najemników. Jak twierdzą rozmówcy portalu, średnia wypłata najemnika walczącego w Syrii wynosi 240 tys. rubli (ok. 14 tys. zł) miesięcznie, bojownika znajdującego się w bazie - ok. 80 tys. rubli (4,7 tys. zł). Do firmowych wydatków również należą odszkodowania dla rodzin poległych, wyżywienie i uzbrojenie bojowników.

Rozmówcy portalu relacjonują, że grupa otrzymuje pieniądze od "prywatnych inwestorów"; nie podano jednak konkretnych nazwisk. Media donoszą, że grupą dowodzi Siergiej Utkin - pseudonim Wagner. Wiosną 2014 r. bojowników tzw. grupy Wagnera widziano na Krymie, a następnie brali udział w wydarzeniach na wschodzie Ukrainy.

Jak podaje Republic, po raz pierwszy rosyjscy bojownicy zatrudnieni przez tzw. Korpus Słowiański pojawili się w Syrii w 2013 r. Grupa najemników miała ochraniać rurociąg naftowy i magazyn w prowincji Dajr az-Zaur, ale zamiast tego zlecono im udzielenie wsparcia powstańcom w prowincji Hims, gdzie najemnicy wpadli w zasadzkę bojowników Państwa Islamskiego. Jak zauważa portal, ze względu na to, że najemnicy nie mieli odpowiedniego sprzętu i nowoczesnego uzbrojenia, ponieśli klęskę i w październiku opuścili Bliski Wschód. Szefowie korpusu zostali skazani na trzy lata kolonii karnej za prowadzenie działalności najemniczej.

Reklama

Media informowały, że 7 lutego najemnicy tzw. grupy Wagnera znaleźli się pod ostrzałem sił pod wodzą USA w prowincji Dajr az-Zaur na wschodzie Syrii. W związku z medialnymi doniesieniami o nawet dwustu poległych w Syrii domniemanych najemnikach władze Rosji dotąd oficjalnie oświadczyły, iż w Syrii zginęło pięciu ludzi, którzy prawdopodobnie byli obywatelami Rosji. Dane te również podało MSZ. Resort obrony nie wypowiedział się w sprawie ofiar nalotu. (PAP)