Wojna w Ukrainie to dopiero początek. Co mówią nam Aleppo i Grozny?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 marca 2022, 06:55
Łatwo jest rozpocząć wojnę, ale przypadki Etiopii, Kaszmiru, Syrii czy Jemenu udowodniły, że znacznie trudniej ją zakończyć – pisze w artykule dla The Atlantic Yasmeen Serhan.

Autorka zauważa też, że media które mają bardzo zmienny charakter, szybko tracą zainteresowanie konfliktami zbrojnymi. Podkreśla, że światowa opinia publiczna znacznie bardziej interesuje się konfliktem na Ukrainie niż wojnami w innych częściach świata, stosując przy tym podwójne standardy. Powody dla których wojna w Ukrainie będzie się przedłużała to co ciekawe te same, które sprawią, że zainteresowanie nią nie zmaleje. Główny? Geopolityczne położenie Ukrainy. Sprawia, że UE znalazła się pod wielką migracyjną presją, a poza tym istnieje ryzyko, że dojdzie do bezpośredniej wojskowej konfrontacji między NATO a Rosją.

Kreml dysponuję nie tylko prawem weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (które regularnie wykorzystywał w przeszłości dla realizacji swoich celów), ale też nuklearnym potencjałem. Poza tym może zastosować na Ukrainie podobnie okrutne wobec cywili wojskowe strategie jak w Syrii czy czeczeńskim Groznym.

Wojna na Ukrainie będzie długa?

Zdaniem Michaela Kofmana z Center for Naval Analyses wiele wskazuje na to, że Rosja przygotowuje się do długiej wojny.

Skoro Putin zdecydował się na zastosowanie w Syrii i Czeczenii taktyki spalonej ziemi, to jego zdaniem tym bardziej może to zrobić na Ukrainie, w przypadku której stawka jest znacznie wyższa. Kofman uważa, że Putin nie może sobie w obecnych okolicznościach pozwolić na porażkę w trwającej wojnie, bo to zagrażałoby nie tylko Rosji, ale też jego władzy.

Bombardowanie szpitali i innych cywilnych obiektów nie powinno nikogo dziwić, bowiem tego typu działania znajdują się w centrum rosyjskiej doktryny wojennej. Bardziej brutalna wojna nie oznacza jednak krótszej – pisze Serhan. Nawet jeśli Rosja zdobędzie Kijów i zacznie okupację Ukrainy, to będzie ona jednak bolesna i trudno będzie przekuć ją Kremlowi w polityczny sukces. Będzie też kosztowna.

Możliwa jest też dalsza eskalacja konfliktu, która może objąć Mołdawię i Gruzję lub nawet państwa bałtyckie. Według dziennikarza Oza Katerija wojna w Ukrainie może się okazać równie poważnym konfliktem co zamachy z 11 września czy upadek Związku Radzieckiego. Pytanie brzmi nie „kiedy zakończy się wojna”, a raczej „gdzie”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj