Część pracowników Rosatomu wyjechała z miasta obok Zaporoskiej Elektrowni Atomowej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 lipca 2023, 22:00
Zaporoska Elektrownia Atomowa
Zaporoska Elektrownia Atomowa/Shutterstock
Z okupowanego miasta Enerhodar wyjechała część pracowników rosyjskiego koncernu Rosatom przywiezionych wcześniej do Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, a także część ukraińskich pracowników, którzy kolaborowali z Rosjanami - powiadomił w niedzielę mer miasta Dmytro Orłow. Poprzedniego dnia prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że Rosjanie mogą dokonać zdalnej detonacji w siłowni w momencie, gdy znajdzie się już ona w rękach ukraińskich.

"Jeśli chodzi o pracowników elektrowni atomowej, to mamy informacje, że część kolaborantów, którzy zawarli kontrakty z Rosatomem (...), wyjechała z miasta. Również część personelu Rosatomu przywieziona z rosyjskich elektrowni atomowych - jest ich niewielu, do 100 specjalistów - wyjechała z miasta pod koniec zeszłego tygodnia" - powiedział Orłow, cytowany przez agencję Ukrinform.

Mer przypomniał, że na początku br. roku Rosjanie zaczęli "chaotycznie zaminowywać" tereny rolnicze wokół miasta, "być może przygotowując się do kontrofensywy ukraińskiej".

Strach przed działaniami okupanta

"To, co oni (Rosjanie-PAP) zrobili z Kachowską Elektrownią Wodną, wpłynęło na nastroje tych specjalistów, którzy jeszcze pozostają w Enerhodarze. Zdają oni sobie sprawę, że wróg będzie zdolny do każdego kroku" - zauważył mer. Dodał, że w Enerhodarze nie ma schronów na wypadek wybuchu w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. Wyjaśnił, że projektanci siłowni nie zakładali, że może stać się ona celem ataku zbrojnego, a uznali, że w razie incydentu nuklearnego nastąpi całkowita ewakuacja z Enerhodaru. "Schrony są tylko w pomieszczeniach przemysłowych w elektrowni atomowej i elektrociepłowni i w fabrykach mieszczących się w pobliżu" - powiedział mer.

Wyjaśnił, że w Enerhodarze jest obecnie 5-6 tysięcy pracowników Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. Są oni faktycznie zakładnikami Rosjan, bo władze okupacyjne nie pozwalają im wyjechać z miasta.

Incydent radiacyjny

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł niedawno w wywiadzie dla mediów hiszpańskich, że Rosjanie mogą sprowokować emisję w Zaporoskiej Elektowni Atomowej, by zamrozić działania wojenne. Według prezydenta Ukrainy jednym ze scenariuszy rozpatrywanych przez Rosjan jest dokonanie zdalnej detonacji w siłowni w momencie, gdy znajdzie się już ona w rękach ukraińskich. Zełenski zaapelował o kontrolę obiektu ze strony Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

Szef ukraińskiego wywiadu Kyryło Budanow powiedział w zeszłym tygodniu, iż Rosjanie zaminowali teren wokół elektrowni i niektóre jej elementy, zaś Zełenski informował, że Rosja prawdopodobnie przygotowuje się do przeprowadzenia tam ataku terrorystycznego, co może doprowadzić do uwolnienia promieniowania. Amerykański think tank Instytut Badań nad Wojną (ISW) uznał taki scenariusz za "mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy". 

awl/ mms/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj