"W świetle trwających niepokojów i przemocy, które dotykają Hongkong, UE nadal apeluje o dialog, deeskalację i powściągliwość. Podczas gdy początkowo podjęto pozytywne kroki poprzez angażowanie różnych stron społeczeństwa w dialog, potrzebne są dalsze wysiłki, aby odbudować zaufanie" - powiedziała.

Jak dodała, UE przykłada dużą wagę do sytuacji w regionie. "Wysoki poziom autonomii gwarantowany prawem, poszanowanie praw podstawowych i wolności, niezależność systemu sądowniczego pozostają kluczowe dla rozwoju Hongkongu" - zaznaczyła.

Tysiące Hongkończyków wyszły we wtorek na ulice, by mimo zakazu władz wziąć udział w prodemokratycznych demonstracjach w 70. rocznicę powstania komunistycznej ChRL. W kilku miejscach regionu doszło do brutalnych starć z policją, która użyła gazu łzawiącego, a w jednym miejscu - również broni palnej.

Władze Hongkongu starają się zapobiec protestom w święto narodowe, uznawane za bardzo ważne dla rządzącej krajem niepodzielnie od 70 lat Komunistycznej Partii Chin. Według ekspertów partia nie chciałaby, aby sceny protestów i starć przyćmiły oficjalne obchody, mające pokazać osiągnięcia kraju pod rządami komunistów i promować jedność narodową.

Protesty w Hongkongu trwają niemal bez przerwy od czerwca. Szefowa władz regionu Carrie Lam obiecała niedawno, że wycofa kontrowersyjny projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego, który je wywołał, ale nie przychyliła się do żadnego z pozostałych postulatów protestujących. Żądają oni m.in. niezależnego śledztwa w sprawie działań rządu i policji oraz demokratycznych wyborów władz regionu.

>>> Czytaj też: Czy Zachód wygra z Chinami? Państwo Środka staje się coraz bardziej dyktatorskie