Francji grozi wojna domowa? Polityczne zamieszanie wokół odezwy wojskowych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 kwietnia 2021, 16:37
Premier Francji Jean Castex oraz szef MSW Gerald Darmanin zarzucili w środę szefowej skrajnie prawicowej partii Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen uleganie „pokusie puczu” w związku z tym, że poparła wojskowych zarzucających władzom „dezintegrację kraju” i pozwalanie na rozprzestrzenianie się islamizmu.

Castex ostro zareagował na apel niebędących w służbie czynnej 20 generałów, ponad 100 wyższych oficerów i około 1000 wojskowych innych rang, opublikowany w zeszłym tygodniu na łamach konserwatywnego tygodnika „Valeurs Actuelles”. Wojskowi oceniają, że ojczyzna jest na granicy "rozkładu z powodu islamizmu", który prowadzi do "oderwania licznych części kraju, zmieniając je w terytoria poddane dogmatom sprzecznym z konstytucją", a zaniechania władz prowadzą do „śmiertelnego zagrożenia” dla kraju.

Brak działań ze strony władz grozi wybuchem "wojny domowej", do której może być włączone wojsko, któremu powierzona będzie misja "ochrony naszych wartości cywilizacyjnych i obrony rodaków na terytorium narodowym" - podkreślili sygnatariusze odezwy.

„Oczywiście mogę tylko z całą stanowczością potępić tę inicjatywę, która jest sprzeczna ze wszystkimi naszymi republikańskimi zasadami, z honorem i obowiązkiem armii” – powiedział szef rządu w środę.

Minister ds. sił zbrojnych Florence Parly podejmie odpowiednie kroki i zostaną ogłoszone sankcje – zapowiedział.

Castex zasugerował, że Le Pen, która poparła apel wojskowych i zaprosiła ich do współpracy ze swoją formacją, ożywiła „puczystowską tradycję skrajnej prawicy”.

Wcześniej minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin wypowiedział się w podobnym tonie, zarzucając Le Pen, zamierzającej kandydować na prezydenta Francji w przyszłorocznych wyborach, że odziedziczyła pokusy skrajnej prawicy na przejmowanie władzy w państwie.

Lewica określiła apel wojskowych jako "medialny pucz". Szef skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon ocenił, że jest to wystąpienie przeciwko "islamogauchistom", tj. lewicy sprzyjającej muzułmanom, i „nadszedł czas, aby zmobilizować się do obrony wartości, które ci ludzie (tj. sygnatariusze apelu - PAP) depczą”.

Melenchon i inni parlamentarzyści zwrócili się w poniedziałek do prokuratury paryskiej o wszczęcie postępowania przeciwko sygnatariuszom apelu, twierdząc, że jest to prowokacja i nakłanianie wojska do nieposłuszeństwa.

Z Paryża Katarzyna Stańko (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Francja
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj