Grozi nam druga Jałta? Timothy G. Ash: Zachód nie wie, czego chce od Europy Wschodniej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 lutego 2022, 08:44
europa
Shutterstock
Zachód nie wie, czego chce od Europy Wschodniej - konstatuje w belgijskim dzienniku “De Standard” Timothy Garton Ash. Zdaniem brytyjskiego historyka USA i UE muszą wybrać między dwiema konkurującymi ze sobą wizjami Eurazji: Helsinkami i Jałtą. "Jeżeli same tego nie zrobią, Putin zdecyduje za nich” - ostrzega.

„Od dyplomacji i dezinformacji, przez cyberataki, trucie przeciwników, po wojnę na pełną skalę. Teraz wiemy, czego oczekiwać od Putina” – pisze Ash i pyta: jakie są plany Zachodu wobec Ukrainy i reszty Europy Wschodniej?

Zdaniem historyka Zachód przyczynił się do obecnego kryzysu, ze względu na brak zdecydowania, jaki model reakcji na agresywną politykę Rosji przyjąć – helsiński czy jałtański.

Model helsiński

Ash wyjaśnia, że odwołujący się do Aktu Końcowego KBWE w Helsinkach z 1975 r. model teoretycznie jest preferowany przez państwa Europy Zachodniej i USA. „Europa równych, suwerennych, niepodległych, demokratycznych państw, które szanują praworządność i są zaangażowane w pokojowe rozwiązywanie konfliktów” – czytamy w tekście.

Model jałtański

Alternatywą jest model jałtański, odnoszący się wprost to konferencji w Jałcie (1945), która stała się synonimem supermocarstw dzielących Europę na zachodnie i wschodnie strefy wpływów.

„Zachodnioeuropejskie podejście do Europy Wschodniej od wieków charakteryzuje się podwójnym standardem” – wskazuje autor. „Dziś agresor jest gotowy do gwałtownej destabilizacji i ataku na europejskie państwo. Jeśli nawet wtedy odmawiasz dostarczenia Ukrainie sprzętu obronnego i trzymasz się negocjacji dyplomatycznych i monitorów OBWE, to myśląc, że udajesz się do Helsinek, pozwalasz wydarzyć się Jałcie” – uważa Brytyjczyk.

Autor surowo ocenia przede wszystkim współrządzącą w Niemczech socjaldemokrację. „Reprezentują rodzaj Jałty z rumieńcem na policzkach, Jałty, która nie śmie wymówić własnego imienia” – pisze Ash i określa SPD jako uosobienie „samooszukiwania się i jawnej hipokryzji”.

Jednocześnie przypomina, że podczas szczytu NATO w Bukareszcie w kwietniu 2008 r. doszło do kompromisu „publicznie ogłoszono członkostwo Ukrainy i Gruzji, ale prywatnie mówiono, że NATO nie zrobi nic poważnego, aby do tego doprowadzić”.

„Zachód tkwi w tym stanie strategicznego zamętu” – wskazuje historyk i ostrzega, że jeżeli Zachód nie będzie bardziej zdecydowany, to ostatecznym zwycięzcą okaże się Putin.

Jego zdaniem potrzebna jest polityka antyputinowska, ale jednocześnie prorosyjska i wyjaśnia, że Rosja byłaby pożądanym partnerem strategicznym UE i USA w geopolitycznym starciu z Chinami.

Andrzej Pawluszek (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj