Słabości niemieckiego modelu gospodarczego

Reklama

Przez dekadę Berlin posiadał moralny i finansowy autorytet w Unii Europejskiej, kierując polityką bloku i odgrywając rolę złego policjanta względem ekonomicznie słabszych państw południa. Obecny kryzys energetyczny wywrócił ten porządek.

Zależność od Rosji ujawniła wady niemieckiego modelu gospodarczego, polegającego na intensywnym przemyśle o opartym o rosyjski tani gaz. Przy okazji ujawniła się też ślepota niemieckiej klasy politycznej na uzależnienie od Kremla. Podczas gdy Berlin wciąż boryka się z szokiem na skutek działań Rosji, południowa Europa staje się coraz bardziej asertywna. I nie chodzi tu o zemstę za lata forsowania przez Niemcy polityki oszczędności, ale o rekalibrację sił, co ostatecznie może nieco uzdrowić Unię Europejską.

Hiszpania odrobiła pracę domową

Weźmy Hiszpanię. Teresa Ribera, hiszpańska minister ds. zielonej transformacji, pokazała zęby, gdy odniosła się do propozycji Komisji Europejskiej, aby 27 państw członkowskich w czasie nadchodzącej zimy zmniejszyło zużycie gazu o 15 proc. Odpowiadając Brukseli, Ribera argumentowała, że Madryt odrobił swoją pracę domową. Kraj w niewielkim stopniu był podatny na działania Rosji oraz zainwestował duże środki w odnawialne źródła energii. Co najważniejsze, Hiszpania “żyła na miarę swoich możliwości”. Ten werbalny cios w Berlin był nawiązaniem do języka, jakim posługiwały się Niemcy w czasie szczytowego momentu kryzysu finansowego w Europie, wystawiając największe rachunki za reformy strukturalne, co pogłębiło załamanie gospodarcze w państwach południa Kontynentu.

Język minister Ribery był niezwykłym pokazem brawury jak na Hiszpanię, czyli kraj, który zazwyczaj jest beneficjentem netto europejskich funduszy. Reakcje na jej słowa były podzielone pomiędzy tych, którzy uważali, że nadszedł odpowiedni czas, aby wykrzyczeć Berlinowi jego niekonsekwencję oraz tych, którzy bali się, że takie wypowiedzi ożywią dawne napięcia.

Moim zdaniem słowa Teresy Ribery były mieszanką obu tych sposobów myślenia i odzwierciadlały rozdrażnienie niemiecką niechęcią do uznania monumentalnej klęski polityki Berlina wobec Moskwy. Podczas gdy wszyscy inni wydawali się dostrzegać, że “Made in Germany” zostało zbudowane na chwiejnych fundamentach, Berlin wciąż musiał przełknąć tę żabę i przyznać się do błędu, co jest zazwyczaj pierwszym krokiem, zanim poprosi się o pomoc.

Madryt już dawno ostrzegał przed problemami

Hiszpania była jednym z pierwszych krajów, które podniosły alarm ws. kryzysu energetycznego, gdy Putin ograniczył podaż surowców, a rynek zaczął pokazywać oznaki napięcia pod koniec 2021 roku. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez, który również musi zmagać się z olbrzymią presją wewnętrzną, aby zbić inflację i wysokość hiszpańskich rachunków, zasugerował w czasie ostatniej jesieni, że szybujące ceny energii będą wymagały wspólnej europejskiej odpowiedzi.

Madryt argumentował - i robił to już od jakieś czasu – że potrzebuje lepszej infrastruktury łączącej systemy energetyczne z resztą Europy, a ograniczenie zużycia gazu w Hiszpanii nie pomoże krajom takim jak Niemcy, ponieważ Hiszpanie nie mają jak wyeksportować swoich nadwyżek surowcowych. Głos Hiszpanii nie był jednak usłyszany i został oceniony jako kolejny przejaw szukania jałmużny przez południe Europy.

Energia stała się europejskim problemem dopiero wtedy, gdy zagrożenia dla Niemiec okazały się nie do pokonania.

Europa potrzebuje równowagi w podejmowaniu decyzji

Odzwierciedla to europejski problem z prowadzeniem polityk w różnych obszarach – oraz jednocześnie kieruje ku rozwiązaniu tego problemu. Najwyższy czas, aby propozycje południa Europy był traktowane bardziej poważnie. Przywrócenie równowagi, jeśli prowadzi do poprawy procesu podejmowania decyzji, powinno być mile widziane w Brukseli, gdzie każdy lider mówi jednocześnie zarówno do odbiorców krajowych, jak i międzynarodowych. Trzeba przyznać, że przywódcy państw południa Europy zgodzili się na zaakceptowanie umowy stworzonej dla Niemiec w rekordowym tempie, wykraczając poza retoryczny opór i unikając krytyki i postawy Schadenfreude. Gdyby UE poniosła klęskę, byłoby to głupie i krótkowzroczne, a przede wszystkim stanowiłoby zwycięstwo Putina. Kreml był zaskoczony europejską jednością, a nastawianie Europejczyków przeciwko sobie odwróciłoby ten pozytywny efekt.

Hiszpańska minister Teresa Ribera dokonała trafnego podsumowania, gdy państwa UE zawarły porozumienie ws. gazu: w Europie, „gdy sąsiad woła o pomoc, musisz pomóc”. To ten sam duch, który pomógł Europie przejść przez pandemię oraz sprawił, że Niemcy przekroczyły swoją czerwoną linię, zgadzając się na wspólne zadłużenie, co było momentem przełomowym dla UE. Ponadto europejskie kryzysy zasadniczo powiązane: recesja w Niemczech, największej gospodarce strefy euro, byłaby szkodliwa dla wszystkich.

Po dekadzie wspólnego rozwiązywania problemów, starcie pomiędzy Północą i Południem cofnęłyby Europę w rozwoju. Ale być może, biorąc pod uwagę rozmiary niemieckiego fiaska i wyzwania, jakie niesie to dla całej Europy, Berlin nie powinien być zdziwiony, że Południe domaga się większego głosu.

Autorka: Maria Tadeo