Po początkowych wzrostach wartość amerykańskiego dolara od czasu wybuchu pandemii Covid-19 w USA w marcu 2020 roku stale spada. Spadek wynosi od ok. 10 do 12 proc. względem walut głównych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych. Obecnie wartość USD znajduje się na najniższych poziomach od początku 2018 roku, a wiele wskazuje na to, że nie to nie koniec spadków.

W czerwcu 2020 roku napisałem bardzo niepopularną prognozę, w której przewidywałem, że do końca 2021 roku wartość dolara obniży się o 35 proc. Jak dotąd, zrealizowała się ona w 1/3. Jeśli moje przewidywania sprawdzą się w 100 proc., wówczas będziemy mogli mówić o bardzo złym sygnale ostrzegawczym znamionującym pierwszy rok urzędowania 46. prezydenta USA Joe Bidena.

Reklama

W mojej prognozie z czerwca 2020 roku wskazywałem na trzy powody spadku wartości dolara:

1. Gwałtowny wzrost wzrost deficytu na rachunku obrotów bieżących USA;

2. Wzrost wartości euro;

3. Rezerwa Federalna, która zrobi niewiele w odpowiedzi na słabość dolara.

Gdy dziś, po sześciu miesiącach od sformułowania tamtej prognozy, przyglądam się każdemu z tych punktów, nabieram jeszcze głębszego przekonania o dalszym spadku wartości amerykańskiej waluty. Rozważmy bowiem następujące kwestie:

1. Rachunek obrotów bieżących w USA

Zgodnie z oczekiwaniami, deficyt na rachunku obrotów bieżących (stanowiący najszerszą miarę handlu, ponieważ obejmuje także inwestycje), dalej się pogłębiał, zwiększając się o 1,2 pkt proc. do poziomu 3,3 proc. w drugim kwartale 2020 oraz o dodatkowe 0,1 pkt proc. do poziomu 3,4 proc. w trzecim kwartale 2020 roku. Zmiana, jaką odnotowano w drugim kwartale, była największa w historii prowadzenia tego rodzaju pomiarów, zaś obecny poziom deficytu jest największy od 2008 roku.

Postępuje również spadek oszczędności krajowych na skutek zwiększonych wydatków i wzrostu deficytu w budżecie federalnym. Gdy państwu brakuje oszczędności, a chce jednocześnie inwestować i rosnąć, wówczas musi importować oszczędności z zagranicy, prowadząc jednocześnie deficyt na rachunku obrotów bieżących, aby zachęcić zagraniczny kapitał.

Stopa oszczędności krajowych netto (skorygowana o amortyzację oszczędności przedsiębiorstw, osób fizycznych i sektora rządowego) spadła w drugim i trzecim kwartale 2020 roku poniżej zera – po raz pierwszy od dekady. Spadek o 3,8 pkt proc. z poziomu 2,9 proc. w pierwszym kwartale do minus 0,9 proc. w drugim kwartale był także największym kwartalnym spadkiem w historii pomiarów tego wskaźnika.

Spadek krajowych oszczędności w drugim kwartale 2020 roku był w dużej mierze skutkiem wprowadzenia wartej 2,2 bln dol. ustawy Cares Act, mającej na celu pomoc fiskalną różnym podmiotom w czasie lockdownu spowodowanego epidemią Covid-19. Jednak w obliczu trwania pandemii oraz kolejnych wstrząsów gospodarczych, które mogą nadejść, rząd chce wydać kolejne 2,8 bln dol., z czego 900 mld dol. zostało rozpisane w prawie już w grudniu 2020 roku, zaś 1,9 bln dol. zaproponowała administracja Joe Bidena.

W sumie pakiety fiskalne związane z pandemią Covid-19 będą warte ok. 5 bln dol., czyli mniej więcej 24 proc. amerykańskiego PKB w 2020 roku. I choć środki te nie są bodźcem gospodarczym w klasycznym tego słowa znaczeniu, to wartość tego zastrzyku fiskalnego bije wszelkie nowoczesne rekordy. W efekcie stopa oszczędności krajowych spadnie jeszcze bardziej poniżej zera, zwiększając presję spadkową na już i tak duży deficyt na rachunku obrotów bieżących. I choć międzynarodowa nierównowaga może nie osiągnąć jeszcze rekordowego poziomu minus 6,3 proc. z końca 2005 roku, to znajdzie się blisko tego poziomu.

2. Euro

Odrzucenie przez wiele osób mojej negatywnej prognozy dla dolara z czerwca 2020 roku wiązało się z postawą TINA (There Is No Alternative), czyli przekonaniem, że nie ma alternatywy dla dolara. W swoim późniejszym komentarzu próbowałem walczyć z tym podejściem, wskazując na pozytywne perspektywy dla chińskiego juana i euro oraz pokazując, że istnieje też przestrzeń w obszarze metali szlachetnych i nawet kryptowalut.

Choć chiński juan od czerwca 2020 roku zyskał na wartości ok. 4 proc. i powinien dalej się umacniać ze względu na dobre wyniki gospodarcze Chin po pandemii Covid-19, to euro wzrosło w tym okresie nieznacznie (po tym, jak wartość europejskiej waluty wzrosła o ok. 7 proc. w okresie od lutego do maja 2020 roku).

Ze względu na mój wrodzony eurosceptycyzm, zawsze było mi niezwykle trudno powiedzieć coś bardziej konstruktywnego na temat wspólnej waluty euro. Powód był prosty – otóż europejska unia walutowa posiadała jedną krytyczną wadę – choć dysponowała jedną walutą i bankiem centralnym, to nie miała już jednolitej polityki fiskalnej.

Tymczasem niespodzianka pojawiła się w lipcu, gdy niemiecka kanclerz Angela Merkel i francuski prezydent Emmanuel Macron osiągnęli porozumienie ws. funduszu pomocowego „Next Generation EU” o wartości 750 mld euro, połączonego z powstaniem organu emitującego dług. Był to brakujący element układanki w ramach europejskiej unii walutowej i jednocześnie swoisty „moment Hamiltonowski” dla najbardziej niedowartościowanej głównej waluty na świecie.

W tym samym czasie ceny złota rosły już od kilku miesięcy, zaś do końca roku wzrosty uległy dodatkowemu powiększeniu.

Inaczej wyglądała historia z kryptowalutami. Nie wiedziałem, co stanie się z bitcoinem, którego wartość od czerwca wzrosła czterokrotnie. Wcześniej jednak mówiono, że bitcoin będzie największą bańką spekulacyjną w historii.

3. Rezerwa Federalna

Gdy deficyty na rachunkach obrotów bieżących znajdują się pod presją, wówczas bank centralny jest zazwyczaj tym ciałem, które może przyjść z pomocą i zaostrzyć politykę monetarną. Z całą pewnością nie zachował się tak amerykański Fed. Przyjmując w sierpniu 2020 roku nowy reżim „średniej inflacji”, Fed wysłał silny sygnał, że jeśli podejmie działania mające na celu obniżanie inflacji, to zrobi to raczej później niż wcześniej.

Tzw. nowoczesna teoria monetarna (MMT) także może nie pomóc jeśli chodzi o ratowanie dolara. Owszem, zadłużenie i deficyty mogą nie być konsekwencją niskiej inflacji czy klimatu niskich stóp procentowych (to żaden błyskotliwy przełom teoretyczny), ale już oszczędności, a raczej ich brak, wciąż ma znaczenie.

USA, które w coraz większym stopniu muszą opierać się na zagranicznym kapitale mającym zrekompensować rosnący brak krajowych oszczędności oraz Fed, który prowadzi otwartą politykę luzowania ilościowego, stwarzając tym samym ogromną nadpłynność, to czynniki przemawiające za dalszym osłabianiem się amerykańskiego dolara.

Szalejąca pandemia oraz gospodarka na skraju podwójnej recesji sprawiają, że administracja Joe Bidena może nie mieć wyboru i będzie zmuszona do wdrożenia kolejnej tury masowej pomocy fiskalnej. Będzie to miało duże konsekwencje dla każdej gospodarki. Dla posiadającej coraz mniej oszczędności Ameryki będzie to oznaczało słabszego dolara.