„Kino w Ameryce umiera bardzo szybko”
Prezydent USA opublikował pełne emocji oświadczenie na platformie Truth Social, w którym uzasadnił swoją decyzję o wprowadzeniu . Oto jego słowa w tłumaczeniu na język polski:
„Przemysł filmowy w Ameryce UMIERA bardzo szybko. Inne kraje oferują wszelkiego rodzaju zachęty, aby przyciągnąć naszych filmowców i studia poza granice Stanów Zjednoczonych. Hollywood i wiele innych miejsc w USA jest dewastowanych. To skoordynowany wysiłek innych państw i dlatego stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. To, oprócz wszystkiego innego, jest również formą przekazu i propagandy! Dlatego upoważniam Departament Handlu oraz Biuro Przedstawiciela Handlowego USA do natychmiastowego rozpoczęcia procesu wprowadzenia 100% ceł na wszystkie filmy napływające do naszego kraju, które są produkowane za granicą. CHCEMY, ABY FILMY BYŁY ZNÓW TWORZONE W AMERYCE!”
Trump jednoznacznie wskazuje winnych – zagraniczne rządy, które kuszą amerykańskie studia podatkowymi ulgami i niższymi kosztami produkcji. Dla byłego prezydenta to nie tylko kwestia ekonomii, ale też obrony kulturowej suwerenności USA.
Netflix na cenzurowanym?
Nowe przepisy mają objąć wszystkie filmy produkowane poza granicami USA – w tym tytuły z Europy, Azji i Kanady. Eksperci ostrzegają, że ceny biletów kinowych mogą poszybować w górę, a amerykańskie streamingowe platformy takie jak Netflix, odczują boleśnie skutki tej decyzji. Produkcje zagraniczne często zapełniają platformy streamingowe, a teraz ich obecność może się drastycznie zmniejszyć.
Amerykańskie studia klaszczą, widzowie zaniepokojeni
Część amerykańskich wytwórni filmowych z zadowoleniem przyjmie nowe przepisy – licząc na renesans produkcji lokalnej. Mniejsze studia i niezależni twórcy mogą zyskać na ograniczeniu konkurencji z zagranicy. Jednak krytycy ostrzegają, że to krok w stronę izolacji i ograniczenia różnorodności w kinie.
Protekcjonizm wraca na salony
Nowe cła wpisują się w szerszą politykę gospodarczą Donalda Trumpa, który już wcześniej nałożył lub zapowiedział nałożenie ceł na towary z 185 krajów. Tym razem jednak stawką jest coś więcej niż tylko pieniądze – chodzi o kulturę, tożsamość i wpływ na społeczeństwo. Zwolennicy mówią o „obronie amerykańskich wartości”, przeciwnicy – o populizmie i zamykaniu się na świat.
Sławomir Biliński
