„Nie możemy powstrzymać złych ludzi przed robieniem złych rzeczy. Możemy jednak uzbroić, przygotować i przeszkolić nauczycieli i innych administratorów, aby mogli szybko reagować” – powiedział Paxton w programie Fox News. Tymczasem, jak opisuje redakcja serwisu Vox, w szkole podstawowej w Uvalde znajdował się uzbrojony pracownik ochrony, a teksańskie prawo już zezwala przeszkolonym pracownikom teksańskich szkół na potajemne noszenie broni. Odpowiednie ustawy uchwalono w odpowiedzi na masowe strzelaniny w Connecticut w 2012 r. oraz w Santa Fe w 2018 r.

Reklama

Najnowsze badania wykazały, że ta pozornie przewrotna reakcja – wykorzystanie masowej strzelaniny jako uzasadnienia dla poluzowania przepisów dotyczących broni i nawoływania do posiadania większej ilości broni – jest normą w Stanach Zjednoczonych. W jednym z badań, opublikowanym w Journal of Public Economics w 2020 roku, przeanalizowano reakcje ustawodawców stanowych na masowe strzelaniny. Okazało się, że są one silnie ukierunkowane na łagodne regulacje – podaje redakcja Vox.

Problem z bronią w Ameryce

Badania Kristin Goss, politolożki z Duke University, pomagają wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. W dwóch ostatnich publikacjach Goss porównuje działania polityczne obywateli i aktywistów popierających prawa do broni z tymi, którzy opowiadają się za regulacjami dotyczącymi broni. Znalazła mocne dowody na to, że obywatele popierający prawa do broni są konsekwentnie bardziej zaangażowani w proces polityczny, zarówno po masowych strzelaninach, jak i w innych przypadkach (choć różnica ta się zmniejsza).

Choć badania opinii publicznej wskazują na duże poparcie dla zaostrzenia przepisów dotyczących kontroli broni, najbardziej prawdopodobne jest, że nie nastąpi żaden przełom w tej kwestii. Zamiast tego, silne przekonania i doskonała organizacja obywateli popierających broń (w połączeniu z systemem politycznym strukturalnie sprzyjającym Partii Republikańskiej) sprawiają, że bardziej prawdopodobna jest sytuacja odwrotna: przyszłość, w której intensywne wysiłki radykalnie popierającej broń mniejszości będą nadal zwiększać dostępność broni palnej i jej obecność w codziennym życiu Amerykanów.

Im gorsza strzelanina, tym bardziej prawdopodobna zmiana w prawie

W artykule opublikowanym w Journal of Public Economics naukowcy z Harvardu, Michael Luca i Deepak Malhotra, wraz z Christopherem Poliquinem z UCLA, analizują każdy akt prawny dotyczący broni uchwalony w latach 1989-2014. Ich wniosek jest taki, że masowe strzelaniny rzeczywiście pobudzają wysiłki ustawodawcze w celu zmiany przepisów dotyczących broni – i że im gorsza jest masowa strzelanina, tym większe prawdopodobieństwo, że stanie się ona bodźcem do uchwalenia ustawy.

Republikańscy ustawodawcy wprowadzają o około 50 proc. więcej projektów ustaw w latach, w których w danym stanie dochodzi do masowych strzelanin, niż w pozostałych latach. Demokratyczni ustawodawcy wydają się wprowadzać o 11 proc. więcej projektów ustaw, ale autorzy zauważają, że wynik ten nie jest znaczący. „Zwolennicy praw do broni częściej bronią swojego stanowiska, pisząc listy lub przekazując pieniądze, i są lepiej zorganizowani niż obywatele opowiadający się za kontrolą broni” – twierdzą autorzy.

Kto woli regulacje, a kto – wolny dostęp do broni?

W artykule z 2017 r. Kristin Goss analizuje szereg zagadnień związanych z płcią i poglądami politycznymi na temat broni. Ogólnie rzecz biorąc, autorka stwierdza, że zarówno partyjność, jak i płeć mają znaczenie: Demokraci są konsekwentnie bardziej przychylni regulacjom dotyczącym broni niż Republikanie, ale kobiety w obu partiach częściej popierają kontrolę broni niż mężczyźni w partii. Według badań Goss to mężczyźni popierający prawa do broni byli zdecydowanie najbardziej skłonni do angażowania się w działalność polityczną w miesiącach następujących po katastrofie w Sandy Hook.

Zwolennicy kontroli broni konsekwentnie pozostawali w tyle: na przykład mężczyźni popierający prawa do broni byli prawie pięć razy bardziej skłonni do przekazywania datków na rzecz organizacji broniącej praw człowieka niż zwolennicy kontroli broni obu płci. Według Goss ogólna rozbieżność niekoniecznie wynika z tego, że aktywiści walczący o prawa do broni bardziej troszczą się o tę kwestię niż ich koledzy przeciwni broni. Kluczowa różnica polega raczej na tym, że możliwości organizacyjne zwolenników broni są większe: grupy obrońców praw, takie jak NRA, są znacznie lepsze w mobilizowaniu swoich zwolenników niż ich przeciwnicy.

W artykule z 2019 roku Goss sprawdza, czy lata, które upłynęły od strzelaniny w Sandy Hook, zmieniły ten ogólny wzorzec. Stwierdza, że to wydarzenie dogłębnie zmieniło krajobraz aktywistów pro-regulacyjnych, prowadząc do napływu pieniędzy od pro-regulacyjnego miliardera Mike’a Bloomberga i powstania nowych grup rzeczniczych, takich jak Everytown for Gun Safety. Zmiany te stworzyły bardziej aktywny i zdyscyplinowany ruch na rzecz kontroli broni, który skuteczniej angażuje się w proces polityczny i jest lepiej przygotowany do odnoszenia zwycięstw legislacyjnych.

NRA – Goliat lobby broni

Mimo to, jak pisze autorka, „grupy te są Dawidem wobec Goliata lobby broni” – politycznego potwora, którego przychody (według danych z 2017 roku) były „pięciokrotnie wyższe od przychodów krajowych grup zajmujących się zapobieganiem przemocy z użyciem broni”. Rezultatem była seria zwycięstw, nawet po Sandy Hook i kolejnych 10 latach masowych strzelanin, które przewyższyły skromniejsze zwycięstwa nowego ruchu pro-regulacyjnego.

Możliwe, że ten trend się zmieni. W ciągu ostatnich kilku lat NRA (National Rifle Association) borykało się z ogromnymi problemami prawnymi, podczas gdy zwolennicy kontroli broni nadal się organizowali.