Sprawa, która zawisła przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, dotyczy sporu pomiędzy powiatem ostrowskim a Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym. Sprowadza się do tego, czy trzeba ubezpieczyć auto, które nie jest używane i stoi na prywatnym terenie.

Obowiązek ubezpieczenia

Generalna zasada, ujęta w art. 23 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2214 ze zm.), jest taka: posiadacz pojazdu mechanicznego („ppm”) jest obowiązany zawrzeć umowę obowiązkowego ubezpieczenia OC ppm za szkody powstałe w związku z ruchem posiadanego pojazdu. Artykuł 31 ust. 3 ustawy określa z kolei, że w razie przejścia lub przeniesienia prawa własności pojazdu mechanicznego zarejestrowanego, którego posiadacz wbrew obowiązkowi nie zawarł umowy ubezpieczenia, ten, na którego przeszło lub zostało przeniesione prawo własności, jest obowiązany zawrzeć umowę ubezpieczenia OC w dniu przejścia lub przeniesienia prawa własności pojazdu mechanicznego (nie później niż z chwilą wprowadzenia pojazdu mechanicznego do ruchu). Jeżeli nastąpiło przeniesienie posiadania pojazdu mechanicznego zarejestrowanego bez przejścia lub przeniesienia prawa własności, a dotychczasowy posiadacz pojazdu wbrew obowiązkowi nie zawarł umowy ubezpieczenia OC, kolejny posiadacz jest obowiązany zawrzeć umowę w dniu wejścia w posiadanie tego pojazdu (ale nie później niż z chwilą wprowadzenia pojazdu mechanicznego do ruchu).

Reklama

I wszystko wydawałoby się jasne, gdyby nie fakt, że są przecież auta zupełnie niewykorzystywane. Tak było w przypadku pojazdu, którego właścicielem stał się powiat ostrowski. Sąd orzekł przepadek maszyny na rzecz jednostki samorządu terytorialnego. Jako że pojazd był wrakiem, samorządowcy postanowili przekazać go do zniszczenia. Szkopuł w tym, że Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny w wydanej decyzji nałożył na powiat opłatę za brak zawarcia umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Powstał spór. Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim postanowił skierować pytanie prejudycjalne do TSUE. A to dlatego, że do rozstrzygnięcia sprawy niezbędna jest wykładnia przepisów unijnego rozporządzenia nr 2009/103.

Sąsiad nie pomoże

Rzecznik generalny Michal Bobek, którego opinia ma pomóc luksemburskim sędziom w orzekaniu, uważa, że art. 3 dyrektywy należy interpretować w ten sposób, że zawarcie umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej odnoszącej się do ruchu pojazdów mechanicznych jest obowiązkowe, w przypadku gdy pojazd jest oficjalnie zarejestrowany lub jest używany jako pojazd. Co oznacza, że wystarczy spełnienie jednego z tych warunków, ażeby obowiązek się ziścił.

„Kto musiałby zaświadczyć, że samochód jest faktycznie w takim stanie mechanicznym, że jest niezdolny do jazdy? Jak miałoby to następować? Czy w drodze zaświadczenia wystawionego przez siebie samego, czy też konieczne byłoby pismo od mojego mechanika? Czy może wystarczyłoby oświadczenie mojego sąsiada, w którym przysiągłby on, że samochód stał zaparkowany na moim podwórzu bez kół? Abstrahując od wszystkich problemów praktycznych i złożoności tego rodzaju dowodów, pozostaje faktem, że byłyby one całkowicie zbędne” – zauważa w swej opinii Michal Bobek. Bo, jak podkreśla, po co w ogóle podejmować tego rodzaju rozważania, skoro wystarczy, by właściciel samochodu uzgodnił stan prawny pojazdu z jego domniemanym stanem mechanicznym i, odpowiednio, wyrejestrował go lub podjął wszelkie inne stosowne kroki administracyjne wymagane w tym celu przez prawo krajowe, tymczasowo lub trwale.

Mówiąc prościej: jeśli auto jest niezdatne do użytku, należy je wyrejestrować. Jeśli właściciel tego nie robi, nie powinien się oburzać na obowiązek ubezpieczenia auta.

Wypadek przy rozładunku

Polscy eksperci w pełni zgadzają się z wykładnią przepisów zastosowaną przez rzecznika generalnego TSUE.

– Sposób użytkowania pojazdu nie jest przesłanką determinującą konieczność zawarcia umowy ubezpieczenia. Kryterium decydującym jest wprowadzenie pojazdu do ruchu i, o ile istnieje domniemanie, że pojazd może być w ruchu, to istnieje konieczność kontynuowania polisy – twierdzi radca prawny Mateusz Wachowski. I dodaje, że obowiązek ten wygasa wraz ze zbyciem pojazdu, jego wyrejestrowaniem, jego kradzieżą lub też jego demontażem.

Z opinią Bobeka zgadza się również radca prawny Piotr Stosio. A to dlatego, że celem obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych już od dawna jest jak najpełniejsza ochrona osób poszkodowanych.

– Jestem w stanie sobie wyobrazić, że nawet z polisy pojazdu stojącego i w zasadzie nieużytkowanego na drogach publicznych poszkodowany, który doznał obrażeń ciała, może dochodzić odpowiednich roszczeń. Na przykład jeżeli dozna urazu w związku z załadowywaniem lub rozładowywaniem po długim czasie takiego pojazdu, co zgodnie z polską ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych zostało zrównane ze szkodami powstałymi w związku z ruchem pojazdu – spostrzega prawnik.

Piotr Stosio uważa, że przeciwny pogląd byłby trudny do zaakceptowania.

– Zresztą, w jaki sposób można wykazać, że pojazd jest na tyle niesprawny technicznie, że nie będzie w stanie się poruszać? A tym samym nie ma potrzeby jego ubezpieczenia. Kto miałby to stwierdzić i w jakich okolicznościach? Pozostawienie takiej decyzji właścicielowi pojazdu byłoby zbyt ryzykowne, natomiast odpowiednie urzędy mogą nie posiadać praktycznych instrumentów do zbadania tej kwestii. Z pewnością natomiast powodowałoby to spadek liczby ubezpieczonych pojazdów. Nawet tych, które są w stanie – po niewielkiej naprawie – się poruszać – argumentuje Stosio. ©℗

Źródło nieznane
Uliczne szkody

orzecznictwo

Opinia rzecznika generalnego TSUE z 8 grudnia 2020 r. w sprawie C-383/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia