Artykuł, który ceniony niemiecki historyk Gregor Schöllgen opublikował na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, przekona do też Semki najbardziej opornych – o ile zmierzą się z rzeczywistością. Schöllgen bezceremonialnie tłumaczy czytelnikom, że Polska naraża się (w domyśle całą Europę) na rewizję poglądu o nienaruszalności powojennych granic! „Kto porusza temat reparacji, ten podnosi też nieuchronnie temat polskiej granicy zachodniej; kto porusza temat polskiej granicy zachodniej, otwiera nieuchronnie temat polskiej granicy wschodniej, a to prowadzi do dyskusji o stosunku Polski do Ukrainy i Białorusi, ponieważ do tych dwóch państw należą od czasu rozwiązania Związku Radzieckiego dawne polskie obszary na wschód od Bugu”.

W przeciwieństwie do Szułdrzyńskiego nie zmieniam zdania pod wpływem emocji. Jak uważałem nasze dobijanie się o odszkodowania od Niemiec za akcję „mocni w gębie”, tak dalej uważam, że wszystko skończy się niepowodzeniem materialnym i kwaśnymi minami na lotnisku.

Niemcy są – i oby pozostali – naszym przyjacielem w Europie. Jednak niejeden dzisiejszy prostoduszny opozycjonista chętnie robi takie oto równanie – PiS wróg razy Niemcy przyjaciel równa się sztama z Berlinem, aby rząd PiS wywrócić... Artykuł w „FAZ” może otworzy mu oczy? W sztandarowym piśmie głównego nurtu niemieckiej opinii publicznej czytamy, że nasi przyjaciele gotowi są szantażować Polskę, kraj doświadczony kilkoma rozbiorami, możliwą „dyskusją” na temat trwałości naszych granic.

>>> Czytaj też: Państwa Europy Środkowo-Wschodniej to kolonie Zachodu. Jest już za późno, aby odzyskały kontrolę [OPINIA]